Co po mnie pozostanie? Jakaś papieru karta… (BJ9)

Co po mnie pozostanie: Książka, serce i piasek

Co po mnie pozostanie? Jakaś papieru karta… słowa, uparte trwanie, jakaś myśl, może coś warta.
Kochana Ivo, to będzie krótkie opowiadanie o myśleniu i o widzeniu rzeczy.

Pewnego razu Max Planck, sławny fizyk, miał wykład w Getyndze, a podczas dyskusji usłyszał dość banalny zarzut o walorach myślenia specjalistycznego i wadach humanistów. Wtedy Planck powiedział tak:

Co po mnie pozostanie: Max Planck
Młody Max Planck (w 1878 r. miał 20 lat)

Proszę sobie wyobrazić pędzący ekspres. W oknie przedziału stoją dwaj ludzie. Jeden z nich obserwuje przesuwający się szybko krajobraz przez silną lornetkę, a drugi – patrzy okiem nieuzbrojonym. Ten pierwszy, specjalista, widzi przez swoje szkła każdy pojedynczy kamyk, kształt jakiegoś liścia, ba, nawet drzemiącego pod krzakiem zająca.

 

Jego towarzysz nie dostrzega szczegółów, ale za to dobrze widzi całość przesuwającej się za oknem kompozycji świata.

 

To również Twój kłopot Kochanie, że nie możesz wybrać, bo uważasz, że piękniej jest wiedzieć wiele o wszystkim, niż wszystko o jednym.

Poza tym powinny być Twoje

Co po mnie pozostanie: Palma
Powinny być Twoje wszystkie zieloności palm, wszystkie tajemnicze laguny, wszystkie złote plaże…

wszystkie zieloności palm,
wszystkie tajemnicze laguny,
wszystkie złote plaże,
uroki świata,
stroje i nastroje.

I obyś mogła mieć wszystkich i wszystko w nosku. Czy wiesz, że Twój nosek ma delikatne chrapki, Kochanie? Takie rasowe.

Mruczysz jak Baba Jaga przed lustrem: nie, nie podobam się sobie! A lustro i tak prawdę powie. Żeś prześliczna, młodzieńcza. I wiosenna i sarna spłoszona i łania i wino nocy.
                                                                             Czarny Kruk

PS Coś mi się przypomniało: ten obraz, o którym mówiliśmy i który wisi u naszych przyjaciół, podobno – tak mówił pewien wspólny kolega – sam mistrz eM namalował dla mnie, po przeczytaniu książki o AB. Nie wziąłem. Makabra.

Jaka jesteś czasami

Co po mnie pozostanie: Kruk na skałach

Pragnę Cię, Jaskółko…

Tyle wiem o tej Jasnowłosej. Mógłbym pisać o niej i pisać… Czy ona zauważyła, że uważnie ją obserwuję, słucham, wypytuję? Opowiada barwnie i jakby bez skrępowania. Nawet o swoich wadach nie boi się mówić. Zastanawiam się, czy ich nie wymyśla? Przecież widzę, że jest doskonała. Nie tylko doskonale piękna, ale i doskonała wewnętrznie, ciekawa, zaskakująca i wciąż inna, nowa… Ale i niestety doskonale obojętna na moje uczucia…

Jestem już zniecierpliwiony. Tak długo na nią czekam… A tymczasem “tłuczemy” te intelektualne rozmowy, o literaturze, wielkich umysłach, o sztuce i nauce. O przyrodzie i muzyce…, rozmowa płynie gładko, tylko nie o tym, o czym powinna. Popisuję się przed nią, jakim to ja niby koryfeuszem jestem. A rzeczywiście, kto by pomyślał, że ze mnie taki baran! Gdy jesteśmy razem, to tirli, tirli, a w domu to kraczę jak rozlazły kruk ani czarny, ani tym bardziej “biały”.

Żadne moje postanowienia mi nie wychodzą. A już zwłaszcza te, gdy zgaszę światło. To w końcu musi się zmienić! Wierszyki, liściki, rozmówki telefoniczne i te publiczne spotkania… A ja jej zwyczajnie pragnę…

Czarny Kruk

W doniczkach sadzisz kaktusy
i długie asparagusy,
i smukłe palmy zielone
i wiatry pomylone,
bawisz się bursztynami,
i śpiewasz ze słowikami,
widzisz błękity oceanów
i tańczysz w rytm tam-tamów,
usypiasz pod białym skrzydłem żagli
i czasem myślisz: czas tak nagli…

Perły przesiewasz w dłoniach
i kwiaty kładziesz na skroniach,
nie lubisz tłumów, a w swej ciszy,
której nikt prócz ciebie nie słyszy,
zbierasz świata zapachy
w jakiś dzień błahy,
i barwy i nastroje –
i wtedy wszystko to jest twoje,
w twoich sieciach przepadło,
gdy twe myśli odgadło.

„Moje to, czy nie moje,
czy ja to wszystko oswoję?”

Zadzierasz nosek wyżej:
hej, słońce, przyleć bliżej
opowiedz, coś widziało,
i wszystko, coś słyszało
o jakimś najładniejszym kwiecie
na tym dalekim świecie.

A słońce coś tam gadało,
bezczelnie cię całowało
i mówiło, żeś ty najładniejsza,
a z wszystkich kwiatów najpiękniejsza,
nawet gdy nad sweterkiem się trudzisz,
i gdy w kolejkach się nudzisz,
a wycierając kurze
czasem bywasz w gradowej chmurze;
daleka na oceanie,
lub – czytająca to zdanie.

Ty

W gwarze ulicy pożegnanie,
to jeszcze jedno pojednanie
i jeszcze jeden uścisk ręki,
a światu mogę mówić: dzięki!

W kawiarni przy stoliku
siedzisz jasna w kąciku,
taka jasna, jak słońce,
jak twe oczy błyszczące.

Co po mnie pozostanie: NiezapominajkiMarszczysz nosek czasami,
lekko poruszasz brwiami,
a w twym śmiechu cichutkie
tańczą nutki malutkie.

Jesteś mądra jak sowa z bajki,
błękitna jak niezapominajki
i złota i fiołkowa
i zawsze inna, nowa.

Piszę, a w telefonie
twój głos, wesoły ogień płonie,
gdy mówisz mi „dzień dobry”.
Czy mógłby być niedobry,
miłe moje Kochanie,
słodkie jak miodobranie?

Jasnej Ivie: Jedna chwila

Wielu ludzi widziałem,
wiele się nasłuchałem,
puste słowa, rozmowy,
niby myśli bez głowy.
Czas płynął, niby się śmiałem,
ale na coś czekałem,
serce leniwie biło,
bo, miła, ono się męczyło.
I przyszła jedna chwila,
co wszystko odmieniła,
ty wyszłaś z czasu, Kochanie,
moje oczekiwanie.

Co pozostanie?

Co po mnie pozostanie?
Jakaś papieru karta,
słowa, uparte trwanie,
jakaś myśl, może coś warta.

Co po mnie pozostanie: Księga
Zamyślenie godzin,
jakiejś nocy czuwanie,
chwila wiersza narodzin,
może książki nazwanie.

Ktoś tę książkę otworzy,
ktoś wypowie coś szeptem,
rękę na niej położy
i usłyszy: „tu jestem”…

 

 

Wtedy wrócę z wieczności,
gwiazd wybraniec i kuglarz,
wtedy wrócę z ciemności,
zapomnianych snów wróżbiarz.Co po mnie pozostanie: Love

W kręgu lampy siądziemy
i zanim kropla czasu spadnie,
wszystko sobie powiemy,
nim czas wszystkim zawładnie.
CK, 7,8,9,10 maja

CK, Achatoja, 20.07.2018

Ilustracje

Max Planck – źródło: Wikimedia Commons

Zob. Blog: Jaskółka

About Achatoja

Kilka słów o autorze.

View all posts by Achatoja →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *