Kłopoty z wtyczką SEO Yoast

Kłopoty z wtyczką SEO Yoast

Dopadły mnie kłopoty z wtyczką SEO Yoast. Temat tego wpisu nie leży ani w moich zainteresowaniach, ani w kompetencjach. Postanowiłam jednak napisać o zdumiewającej wykładni SEO Yoast rozumienia poprawności językowej, czyli tzw. czytelności wpisów. Oczywiście w trosce o jak najlepsze pozycjonowanie wpisów w wyszukiwarkach internetowych.

Kłopoty z wtyczką SEO Yoast

Moja strona istnieje nieco ponad rok. Wcześniej próbowałam na niepłatnych (oraz także nieupublicznianych) stronach w WordPressie.

Po zainstalowaniu wtyczki SEO Yoast, wszystkie wpisy poprawiłam według zaleceń. A zatem, dopasowałam frazy kluczowe i tytuły oraz zastosowałam się do innych poleceń oznaczonych czerwonymi lub pomarańczowymi kółeczkami. W większości uzyskałam bardzo dobry wynik. Frazy kluczowe były już wszystkie poprawne, a czytelność jedynie w kilku wpisach została oznaczona na czerwono („czytelność wymaga poprawy”) oraz w kilkunastu na pomarańczowo („czytelność wystarczająca”). Reszta była wzorowa.

Parę miesięcy temu, po kilku aktualizacjach wtyczki, ze zdziwieniem odkryłam, że moje wpisy w większości znów nie spełniają kryteriów poprawności. Te nowe, zupełnie inne, wymagania trochę mnie zirytowały, ponieważ zbyt rygorystycznie – moim zdaniem – określano w nich długości akapitów oraz sekcji. To znaczy, miało być najwyżej 300 wyrazów w sekcji i 150 w akapicie. (Co do długości samych wpisów, to już wcześniej pojawiło się zalecenie, że ma być co najmniej 300 wyrazów).

Jednak cóż?! Każdemu raczej zależy na tym, aby treść jego wpisów była dobrze odbierana przez czytelników, co w dodatku miało przekładać się na liczbę odwiedzających. Zabrałam się zatem znów do poprawiania (dopasowywania do zaleceń SEO) moich tekstów. Zaczęłam wymyślać sztuczne i zupełnie niepotrzebne nagłówki, co niejednokrotnie pogorszyło ogólny wizerunek wpisów. Wiadomo przecież, że nie da się tak mechanicznie podzielić treści. Ważniejsze są względy merytoryczne. W niektórych fragmentach tytuły i tytuliki pocięły, „poszatkowały” – jak to określam – moje teksty zupełnie bez sensu. Chociaż muszę przyznać, bardzo się starałam, aby nie „zgubić” treści.

Kolejne wymagania i kolejne poprawki

Zaczęłam myśleć o dodawaniu wpisów. Zdaje się wpisałam kilka, ale chciałam coś sprawdzić w jednym z wcześniejszych tekstów i, zauważyłam, że link nie działa. Tak się czasami zdarza, gdy zmienia się tytuł i „ślimaka”, ale zapomni się o poprawieniu linków do tego tytułu. Weszłam więc w edytowanie, a tu, o zgrozo!!! W tym momencie z zielonego kółeczka zrobiło się czerwone! I odpowiednia adnotacja: czytelność wymaga poprawy! Mimo, że wcześniej (już dwukrotnie) widniały zielone oznaczenia.

Nie mogłam tego pojąć? Jak to? Kolejny raz?! “Zjechałam w dół” i klikam na czerwoną „mordkę”. A moje SEO pokazuje mi kilka (nowych) mankamentów, które trzeba poprawić, a które zupełnie mnie zaskoczyły i nawet rozśmieszyły. I znów zaczęłam mozolnie poprawiać teksty, a mam ich już sporo. Zamiast pisać coś nowego i powiększać moją bazę tekstową, zaczęłam wypełniać te głupawe polecenia. W większości uporałam się z nimi, jeszcze trochę pracy mi zostało.

Ale o co chodzi? Sądzę, że ci, którzy korzystają z tej samej wtyczki, mają podobne problemy. Dzisiaj jednak uzyskałam informację od znajomego, który ma (podobno) tę samą wtyczkę, ale mówi, że nie ma większych problemów. Nie wierzę, że tylko u mnie pojawiają się te dziwne wymagania. (Może mam jakieś złe ustawienia tej wtyczki?) Poniżej je przedstawiam:

  1. W sekcji (rozdziale) może być do 300 wyrazów.
  2. W akapicie może być do 150 wyrazów.
  3. Liczba wyrazów w zdaniach nie powinna przekraczać 20. Takich dłuższych zdań może być jedynie do 15%.
  4. Zdań ze stroną bierną może być najwyżej do 10%.
  5. Tekst powinien zawierać co najmniej 30% tzw. frazy wzbogacającej wypowiedź.
  6. Nie może znajdować się trzykrotnie powtarzająca się fraza (a nawet fraza dwukrotnie się powtarzająca).

Próba analizy wskazówek SEO Yoast

Prawdę mówiąc, te wymagania nie są tak bardzo trudne do spełnienia, jednak znacznie trudniejsze do zaakceptowania. No i zajmują sporo czasu. Takie sztywne trzymanie się 300 wyrazów w rozdziale i 150 w akapicie ogranicza nieco wolność twórczą. A przecież ona jest najważniejsza. Poza tym czasem treść wymaga, aby niektóre sekcje czy akapity były dłuższe, a inne krótsze. Te mechaniczne podziały mogą niekiedy zaburzać stronę merytoryczną wpisu. Także narzucanie liczby wyrazów w zdaniu, zupełnie jest niepotrzebne. Wystarczyłoby jedynie w formie sugestii umieścić zalecenie, żeby akapity i sekcje oraz zdania nie były zbyt długie itp.

Jeśli chodzi o stronę bierną (4), to wymaganie jest zupełnie nietrafione. W przypadku powieści, noweli lub innych krótszych form literackich, strona bierna jest mocno ograniczona. To układa się samo. Natomiast w tekstach naukowych, strony biernej jest znacznie więcej. Nie tylko trudno jej uniknąć, ale jest ona wręcz wskazana. Zazwyczaj pisze się w formie bezosobowej (ewentualnie z użyciem „my” lub „ja” w wypadku własnych osiągnięć). Trudno byłoby pisać, że np. „medycyna coś zrobiła”, „zastosowała”, „wyprodukowała”, jeśli nie mówi się o konkretnej osobie. Pisze się np., że „w medycynie (diagnostyce) zastosowano”, albo „wyprodukowano szczepionkę” lub „szczepionka została wyprodukowana”. Zatem tu strona bierna jest zupełnie na miejscu.

Trudne do zaakceptowania

Ale to nic! Najciekawsza jest „fraza wzbogacająca wypowiedź” (5) oraz „powtarzająca się fraza” (6). Ta pierwsza jest często obecna w formach literackich i to nie w każdym gatunku lub też nie w każdym stylu pisarskim. Takie słówka, jak: też, który, w każdym razie, na koniec, wydaje się, że, nawet więcej itd., itp. absolutnie nie pasują do treści naukowych. Tak się składa, że mam akurat dużo tematyki naukowej. Chociaż staram się przedstawiać tę tematykę w lżejszej formie, aby była bardziej czytelna i przystępna, to jednak takie „słodkie słówka” zupełnie nie pasują.

Rzecz wygląda jeszcze gorzej w wypadku wiersza. Wyobraź sobie, że do wiersza (który często ma określoną liczbę sylab i jest już ostatecznie uformowany) dodajesz jakieś słówka tego typu. ??? Albo np., gdy piszesz wiersz, mając na uwadze wskazówki SEO Yoast, od razu umieszczasz te frazy, które nijak nie pasują do treści. Dla mnie jest to wysoce niezrozumiałe.

W jednym wpisie, gdzie mam część wierszowaną, zakwestionowano mi trzykrotnie powtarzającą się frazę: chodzi o literkę “i”. Poniżej przytaczam ten kawałek (w oryginale jest jedno pod drugim):

W doniczkach sadzisz kaktusy i długie asparagusy,
i smukłe palmy zielone
i wiatry pomylone,
(…)

Czytelność tego wpisu, chyba już na zawsze pozostanie oznaczona “na czerwono”, czyli wymagająca poprawy. Tu już zupełnie nie wiem, jak “oszukać” SEO?

W jednym z moich wpisów (“Ojcze nasz – najstarsza modlitwa“) tekst otrzymał niskie notowania, z powodu mankamentów, których z pewnością nie poprawię.

  • Po pierwsze, zbyt często występuje fraza “Ojcze nasz”.
  • Po drugie, jest to (nieakceptowana) “powtarzająca się fraza“, którą należałoby zmienić: użyć synonimów lub zróżnicować tekst, albo też zmienić kolejność wyrazów.
  • Po trzecie, zbyt mało użyłam “fraz wzbogacających wypowiedź”.

Próbując jakoś choć trochę poprawić treść z punktu widzenia SEO Yoast, po krótkiej informacji na temat tekstu modlitwy, dopisałam wypunktowanie. (Sądzę, że zupełnie niepotrzebnie). W treści tych “punktów” umieściłam sporo tzw. fraz wzbogacających. Jednak takie zabiegi zdecydowanie nie podobają mi się.

Kolejne zmagania

Zachodziłam w głowę jak wtrącić te, tzw. wzbogacające wyrazy, żeby tekst nie był po prostu śmieszny. W większości mi się udało, ale teraz trochę mnie martwi, że teksty moje straciły na poprawności językowej i zatracony został nieco mój styl.

Jeśli – czytając moje teksty – zauważysz jakiś wyraz wtrącony bez sensu, to będzie owoc dopasowywania się do skrupulatnego SEO Yoast.

Natomiast „powtarzająca się fraza” jest zupełnie nie do przyjęcia. U mnie drobiazgowe SEO wypatrzyło następującą (niedozwoloną) frazę w zdaniu:

„Wyróżnia się zazwyczaj trzy rodzaje materii, które stanowią zarazem trzy stadia rozwoju materii”. Następnie wypunktowałam o jakie rodzaje materii chodzi, a tym samym trzykrotnie powtórzyłam termin “materia“. Nawet nie mogę teraz tego zapisać w pierwotnej formie, gdyż natychmiast czytelność tego materiału “zmienia się na czerwono”.

Zupełnie nie wiedziałam jak to poprawić. SEO alarmowało:

“W jednym z fragmentów tekstu 3 następujące po sobie zdania zaczynają się od tego samego wyrazu. Spróbuj zróżnicować tekst, użyć synonimów lub zmienić kolejność wyrazów”. (!!!) Ostatecznie, ku mojemu niezadowoleniu zmieniałam na:

  1. materię nieożywioną (fizyczną)
  2. ożywioną materię (biologiczną)
  3. materię myślącą (społeczną).

Nie tylko trzykrotna powtórka nie podoba się SEO Yoast, wtyczka również wypatrzyła dwukrotne powtórzenia wyrazu. Na przykład w zdaniu: “W poznaniu naukowym neopozytywiści wyróżniali dwie zasadniczo odmienne dziedziny: nauki empiryczne oraz n. formalne (matematyczne)”. Tu miałam dwukrotnie użyty wyraz  “nauki”. Wybrnęłam z tego w ten sposób, że drugi wyraz oznaczyłam tylko literką “n” z kropką (“n.”), i to wystarczyło. Ale nie wygląda to dobrze.

Jeszcze bardziej rozbawiła mnie uwaga, że mam zmienić wzór (wpis: Falsyfikacja i konfirmacja). Chodzi o jeden ze schematów falsyfikacji.

  • T ∧ W → O
    następnie
  • (T ∧ W → O ∧ ~ O) → ~ (T ∧ W)
  • (T ∧ W → O ∧ ~ O) → ~ T ∨ ~ W

Wtyczce nie podoba się powtarzająca się literka “T” (Nawiasu nie bierze pod uwagę). Tu mam też “zróżnicować tekst” lub “zmienić kolejność wyrazów”, albo  “użyć synonimów”. Przecież to niemożliwe! Zastanawiam się, czy lepiej będzie zapisać ten wzór w jednej linii, czy może z “oddzielającym” wyrazem “następnie”?

Podzielić literaturę na sekcje

Jestem przekonana, że z dokonanymi poprawkami moje wpisy wyglądają gorzej! Ale jeszcze większy kłopot miałam odnośnie do LITERATURY. Otrzymałam wskazania, aby (w pewnym wpisie) podzielić sekcję (literaturę) na mniejsze i wpisać nagłówki. Wybrnęłam z tego tak, że w środku literatury wpisałam „oraz”, co będzie dla czytelników zupełnie niezrozumiałe. Wygląda, jak błąd. Nie wiem, co na to czytelnik?

W literaturze do innego wpisu miałam kilka pozycji tego samego autora – Carnapa R. Otrzymałam wskazówkę, aby zróżnicować frazę lub zastąpić synonimem. Tak, to nie pomyłka. Powinnam nazwisko Carnap R. zastąpić synonimem! Dokonałam więc takiego zabiegu, że tam, gdzie się udało poprzenosiłam pozycje z podwójną linijką, aby nazwiska nie były jedno pod drugim, a tam, gdzie się nie dało, wpisałam wyraz „także”. Ostatnio wpadłam na inny pomysł, aby dokonać pewnej zamiany: inicjał imienia przeniosłam przed nazwisko. Wygląda to jak mała niekonsekwencja.

W kwestii dopasowania wymagań do języka

Wtyczkę SEO Yoast opracował (i nadal udoskonala) holenderski zespół informatyków (jak wywnioskowałam z ich strony).

Dochodzę do wniosku, że zalecenia w tej wtyczce mogą być wykorzystane (głównie):

Po pierwsze, w tekstach pisanych w języku angielskim, gdzie zdania buduje się krótkie. Nie ma tam właściwie fleksyjności, zatem długie zdania byłyby nieczytelne. Jeśli chodzi o język niemiecki, jak wiadomo, zdania są nieraz niesłychanie długie. Jeśli ktoś czytał np. Immanuela Kanta „Krytykę czystego rozumu”, to tam można znaleźć zdania dosłownie na pół strony. (Współczesne teksty też nie są wolne od tego). Także tłumaczenie tekstów niemieckich (mnie) wydaje się bardzo trudne. Nie wiem zatem, jak w niemieckich tekstach radzi sobie wtyczka SEO?

W języku polskim natomiast, zdania są średnio długie, gdzieś pomiędzy powiedzmy angielskimi a niemieckimi. W naszym języku mamy fleksyjność (w odróżnieniu od jęz. angielskiego), dlatego dłuższe zdania są zupełnie czytelne. Pomagają nam w tym przypadki. Zatem dla języka polskiego te konkretne zalecenia nie są odpowiednie.

Po drugie, w gatunkach literackich (nie wszystkich oczywiście), gdzie można sobie dość dowolnie żonglować długością zdań, wzbogacającymi frazami, stroną czynną (a nie bierną). Dość dowolnie, ale nie absolutnie dowolnie i nie we wszystkich gatunkach czy formach literackich. Zalecenia te niestety nie są trafionymi wskazaniami do zastosowania ich w tekstach naukowych bądź popularnonaukowych, a jeszcze mniej w tekstach dotyczących wiedzy ścisłej.

Na koniec chcę wspomnieć, że czym innym są tak zwane „łączniki” w języku polskim, służące zachowaniu spójności pracy. Są to różne spójniki, zaimki, frazy, które stosuje się po to, aby tekst był potoczysty, dobrze się czytał, i przede wszystkim, żeby był zrozumiały. Żeby stanowił jedną całość. Nie mówiąc już o poprawności językowej w ogóle. Nie jestem pewna, ale być może SEO ma na myśli właśnie te „łączniki”, nazywając je „frazą wzbogacającą wypowiedź”?

A co z frazą kluczową?

Tu też są trudne do zaakceptowania zalecenia. Fraza kluczowa powinna występować na początku wpisu (i to w tym samym przypadku!), bo inaczej tekst nie będzie zrozumiały dla czytelnika. To zupełnie nietrafiona wskazówka. Inna sugestia to, aby fraza kluczowa pojawiła się w nagłówkach, tzw. śródtytułach. Ponadto powinna wielokrotnie być powtórzona w tekście. Jednak także użyta w tym samym przypadku!

Zalecenia te wymuszają dopasowywanie tekstu do frazy kluczowej, które często wygląda sztucznie. Zrobiłam próbkę, w której bez sensu wpisałam frazę kluczową do kilku śródtytułów oraz w pierwszym akapicie z kilka razy, a SEO jest zadowolone, w zielonym kolorze. Ponadto wpisałam wiele “słodkich słówek” (łączników), zupełnie niepotrzebnych i nawet błędnie zastosowanych, a mimo to, wtyczka ocenia tekst, jako poprawny, wzorowy.

Na przykład w tym tekście, miałam “zarzut” nieumieszczenia frazy kluczowej w żadnym śródtytule (nagłówku) oraz drugi “zarzut” nieumieszczenia frazy kluczowej w pierwszym akapicie. Gdy nieco sztucznie dodałam początkowe zdanie z frazą kluczową oraz w pierwszym nagłówku umieściłam frazę kluczową, natychmiast SEO “uśmiechnęło się do mnie zielonym kolorem”.

Już zupełnie na koniec dodam, że niektóre wskazania tej wtyczki są pewnie przydatne. Prawdopodobnie opracowane są z punktu widzenia pozycjonowania, tego, czego oczekują wyszukiwarki itp. Wiadomo też, że wyszukiwanie fraz i pozycjonowanie są obsługiwane automatycznie, zatem nie jest uwzględniana żadna specyfika, żadna swoistość ani tematyczna, ani językowa. Jednak wolałabym więcej swobody w tworzeniu moich tekstów. Ale zapewne to wyłącznie moje pium desiderium.

Iva Kalina, 29.09.2018

About Achatoja

Kilka słów o autorze.

View all posts by Achatoja →

4 Comments on “Kłopoty z wtyczką SEO Yoast”

  1. Ja traktuję te podpowiedzi jako wskazania tylko -mi yoast nic nie podświetla- więc pewnie mi łatwiej ignorować jego wskazówki 🙂
    Akurat nagłówki uważam że się bardzo przydają- bo faktycznie zauważyłam też u siebie, że czasami skanuję nagłówki- w dobie przeciążenia informacyjnego- myślę że to jest dobry zwyczaj (szczególnie, że u nas na blogu mamy często bardzo długie teksty).

    dzięki za artykuł- wiem teraz czym są frazy wzbogacające wypowiedź 🙂

    1. Dziękuję za komentarz. Oznaczenia kolorami (kółeczko czerwone, pomarańczowe i zielone) pokazują się jedynie w edytorze tekstów. W ślad za nimi idą uwagi typu: (kolejno) “czytelność wymaga poprawy”, “czytelność wystarczająca” i “dobra”. Podświetlenia natomiast, sama generuję, ale wyłącznie w edytorze, żeby zorientować się, które frazy nie podobają się SEO. Przeczytałam na stronie wtyczki, że podobno od tego zależy, jak poradzą sobie z wpisem wyszukiwarki.
      Rzeczywiście te uwagi mogą być przydatne w tekstach literackich, typowych blogach lub bardzo długich tekstach. Nagłówki są dobrze przyjmowane (zwłaszcza przez osoby młode, albo tych, którzy poszukują jakiegoś konkretnego materiału), ale niekiedy jakaś wypowiedź, odrębna merytorycznie, wymaga np. 320 wyrazów, a nie 300. A to już jest uznane za błąd. Bardziej uciążliwe są – jak napisałam – wyrazy powtarzające się (np. w wierszu lub wzorze matematycznym).
      Pozdrawiam i życzę dużo czytelników

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *