Łąka. Nie powiedziałem, że ją kocham (BJ5)

Łąka: Nie powiedziałem, że ją kocham

Łąka: 20 marca
Dla Ivy

Łąka

Łąka: Kruk: Nie powiedziałem, że ją kocham

Czarny Kruk

Już wydawało się, że wszystko ogarnąłem. Ułożyłem swoje życie; choć nie tak miało być, lecz miałem spokój i jakie takie zadowolenie. Ale w środku, tęsknoty pozostały. Pozostały i raz po raz dawały znać o sobie, ale spychałem je jeszcze głębiej, kiedy tylko się pojawiały; zabijałem je nawet, gdy domagały się realizacji.

A teraz? Teraz wydaje mi się, że jednak wciąż na coś czekałem. I już wiem: to na Nią czekałem. Na moją smukłą Jaskółeczkę.

Każdy (chyba?) mężczyzna czeka na wielką miłość, na tę jedyną dziewczynę, kobietę, którą pragnie obdarzyć prawdziwym, męskim uczuciem. Jednak mało który się do tego przyzna, chociażby przed sobą.

Nie powiedziałem wprost, że ją kocham, nie miałem odwagi… Zresztą ona zgrabnie zmienia temat rozmowy, gdy tylko wyczuje, że mam ochotę na wyznania.

Chciałbym od niej usłyszeć jakieś ciepłe słowa, że chętnie się ze mną spotyka, że tęskni choć trochę. Wprawdzie powiedziała, że podziwia mnie za to, co robię, ale nie wiem, czy jestem ważny w jej życiu i czy w ogóle coś dla niej znaczę…? 

I nadal nie ma czasu na spotkanie. Ciekawe co ona porabia w wolnych chwilach? Powiedziała:

– Gdy mam wolną chwilę, to nie mam pojęcia za co się zabrać. Tyle mam na głowie.

Uśmiechałem się:
– Chyba dużo jasnych włosów! – myślałem, bo przecież nie ma żadnych obowiązków rodzinnych, a jej praca też nie jest czasochłonna.

Ma, zdaje się, szerokie towarzystwo, bywa tu i tam…, o czym umie barwnie opowiadać. Ciekawe czy ma kogoś bliższego? Taka piękna dziewczyna z pewnością ma wielu adoratorów. Widzę zresztą, jak się za nią oglądają mężczyźni, gdy jesteśmy razem. Niejeden pewnie mi zazdrości. Tylko czego???

Zdaje się, Czarny Kruku, jesteś zazdrosny!

Widziałem ręce twe na łące,
nic nie mówiły o rozłące,
niby powoje się rozplotły
i niby w miłość się zaplotły.

Łąka szumiała i szumiała,
miłość z miłością się spotkała,
łąka szumiała cały dzień,
przed nimi stanął nocy cień.

Nic nie słyszały usta, ręce
o, jak radosne w tej udręce,
jak czułe i jak niecierpliwe,
jak słowo „kocham” żywe,
ręce jak kwiaty delikatne,
krwi tętno zaś szkarłatne.

Na piersi jak bliźnięta sarnie
kobieta głowę mu zagarnie,
wejdź w me ogrody, szepce, tuli,
a noc odeszła. Nic nie czuli,
ni nocy ni świtania,
taka jest moc miłowania.

Mężczyzna klęczał u jej stóp,
wpatrywał się w ten wielki cud,
dwie znowu ręce się podniosły
i nowy pocałunek niosły.

Dwie ręce jak dwa kwiaty:
chciej, miły, mej odpłaty,
z oczu mych pij jak ze źródła,
lecz wiedz, ma miłość będzie trudna…

Rzeka wezbrała na tej łące,
oddechy były tak gorące,
a kiedy wyszli z tych płomieni
łąka szumiała i szumiała,
czułość z czułością się splatała.
Czarny Kruk

**********************************

Cieszę się, Kochanie, że podobają Ci się moje wiersze. Może masz rację, że trzeba je wydrukować. Dla Ciebie i przez Ciebie. Czy nigdy nie przeczytam Twoich myśli, wierszy? Wspominałaś, że też piszesz wiersze i jakieś teksty literackie… Czy tak? Pokaż mi to, może pomogę Ci coś wydać? Zaufaj mi wreszcie, ukochana dziewczyno!

CK, Achatoja, 19.04.2018

Zob. poprzednie Wpisy na Blogu, począwszy od BJ1 Jak młodzieniec na pierwszej randce oraz opis kategorii Blog: Jaskółka

About Achatoja

Kilka słów o autorze.

View all posts by Achatoja →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *