Scribo

Scribo: Pióro

SCRIBO (z jęz. łac. znaczy – piszę). Zawarłam tu kilka kategorii z dziedziny literackiej. Są to:

DYGRESJE. Mają to być “wstawki” literackie na odprężenie, czyli humorystyczne i może nieco refleksyjne teksty, na temat ludzi i życia, otoczenia człowieka oraz filozofii.

EPIZODY. Są to krótkie formy literackie, opowiadające o ludziach i ich postawach, jakże nieoczekiwanych i zaskakujących; o rozczarowaniach i błędach, które być może czegoś uczą?

LIRYKA. Tu znajdą się teksty wierszowane (wiersze) oraz teksty piosenek, niekiedy z nutami.

KOMENTARZE I REFLEKSJE. Nie wiedziałam jak nazwać kategorię, w której znajdą się rozmaite tematy. Niektóre treści będą kontestować pewne sytuacje, fakty, zdarzenia itp., czyli ogólnie – wyrażać jakiś sprzeciw. Na przykład to, że nie akceptuję, nie zgadzam się, mam inne zdanie, nie podoba mi się itp. Inne treści mogą być w formie krótkich przemyśleń dotyczących wydarzeń bieżących, zachowania się i postaw ludzi oraz ogólnie tego, co wokół nas.

»Pisać każdy może«

»Pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej«, pozwolę sobie sparafrazować słowa piosenki. Teraz, nie tylko każdy może pisać, ale i publikować. W Internecie chociażby. Dawniej, to nie było możliwe. Wydawnictwa wydawały jedynie warianty książkowe, powieści, prace naukowe, tomiki wierszy; te drobniejsze – można było publikować w czasopismach. Ale drukowanie tego rodzaju było ograniczone, zarezerwowane dla wąskiej grupy ludzi: literatów, naukowców, dziennikarzy.

Pomijam trud przygotowania publikacji, tj. pisanie ma maszynie, a później korektę tekstu. Nie mówiąc już o dużo wcześniejszym okresie, kiedy nie było jeszcze maszyn do pisania ani długopisów, a kartki były drogocenne.

Maszyna do pisania została skonstruowana pod koniec XIX stulecia w Ameryce i dotarła do Europy jeszcze w końcu tego wieku. Pisanie na maszynie znacznie ułatwiło pracę wszystkim piszącym. Specjalny wałek kręcony korbką wciągał kartkę papieru, a uderzony mechanicznie klawisz odwzorowywał literę na papierze za pomocą nasączonego atramentem paska. To, w wielkim skrócie. Ograniczona korekta była możliwa przez użycie małej karteczki, tzw. korektora.

“Wszechwygodny” komputer

Obecnie komputer i odpowiednie programy, edytory teksów, umożliwiają w niezwykle łatwy sposób zapisać tekst oraz wielokrotnie go poprawiać, formatować itp. Jest to ogromna wygoda dla wszystkich piszących, dla tych publikujących i nie tylko. Jak dawniej, niektórzy pisali tylko “do szuflady”, tak teraz mają to w komputerze. 

Następne udogodnienie, jakie pojawiło się dla piszących, to przestrzeń internetowa i możliwość zamieszczania swoich tekstów na własnej stronie. Pojawiło się zatem mnóstwo osób piszących na rozmaite tematy, a ich liczba lawinowo rośnie. Teraz niemal każdy może pisać i publikować, jeśli tylko ma na to ochotę (i trochę pieniędzy). Istnieją pewne niedogodności, np. związane z ochroną autorstwa. Chociaż zdaje się – w ostatnim czasie – ustawodawcy w coraz większym stopniu dostrzegają te sprawy i wprowadzają stosowne przepisy.

Ostatnio, niestety, zdarzyło mi się napotkać dwukrotnie w Internecie treści zbyt mocno przypominające moje.

  • W pierwszym wypadku, właściciel dużego i poczytnego portalu zachował się profesjonalnie, usuwając tekst, włącznie z przeprosinami, po mojej interwencji.
  • W drugim wypadku, już tak odpowiedzialnie nie było. Właściciel także dużego i poczytnego portalu, nie tylko nie widział niczego niestosownego, ale nawet próbował przerzucić na mnie winę.

Muszę przyznać, że nie była to dosłowna kopia, w przeciwnym wypadku sprawy tak bym nie zostawiła.  Jednak chociażby inspiracje, wybiórczość tematyczna, układ fraz oraz przede wszystkim oryginalne wyrażenia autora, na którego ja się powoływałam – były ściągnięte z mojego wpisu. Właściciel portalu wpadł zatem na pomysł, aby ściągnąć ode mnie jeszcze literaturę i w ten sposób uprawdopodobnić oryginalność wpisu na jego stronie.

Sama zresztą przypadkowo w wyjaśnieniach taką ewentualność zasugerowałam. Przy powoływaniu się na tego samego autora, istnieje pewne ryzyko nieuniknionego podobieństwa. Ale zapobiegliwość właściciela szczerze mnie ubawiła.

Na koniec przyznam się, że mimo tych niedoskonałości, podoba mi się spontaniczna i swobodna perspektywa tego rodzaju aktywności internetowej, gdzie wszyscy ci, którzy czują potrzebę pisania – piszą, a ci, którzy chcą czytać – czytają.

Iva Kalina