Ślady naszych stóp (BJ6)

Ślady naszych stóp

Ślady naszych stóp

Kobieta mówi: nie chcę,
tylko lubię,
tu na tym piasku ślad twój zgubię.

Ślady naszych stóp: Jesień, liście
… a jesienią liście, jak życie, tu nad ziemią spadną, kołysząc się powoli…

Jak łatwo gubić ślady, miła pani,
lecz niech ta łatwość cię nie zmami,
ślady wracają, gdy po latach
ktoś wróci w zapomnianych szatach.

Obudzisz wtedy się ze snów,
nie będzie już zapachu bzów
i wielkich marzeń, wszystko minie,
gdy czas swą ręką na cię skinie.

Nie będzie wiosny, ścieżek w parku,
nie będzie lata, a jesienią
liście, jak życie, tu nad ziemią
spadną, kołysząc się powoli,
kiedy już nic nie boli.

Kochana, kochana Ivo

Kochanie moje, bo Cię kocham, nie moje, bo mnie nie kochasz. Całuję Ciebie, Twoje “osiemnaście i pół” lat, ten dzień narodzin, z którego wyszłaś i teraz idziesz sobie dumna, choć nie przyznajesz się, że dumna. Swobodna i wolna jak ptak, jak wiatr, jak muzyka, której mogę słuchać nocą, dniem w katedrze, w górach, między ludźmi – i sam. Wiesz, co czuje, co może czuć kobieta. Nie wiesz, co może czuć mężczyzna. Chcesz się teraz uśmiechnąć, zaśmiać? Więc powiem coś, czego nikt nigdy ode mnie nie usłyszał. Miłuję tak, że mogę uklęknąć, ucałować Twoje stopy, kolana. Ręce. Teraz możesz się uśmiechnąć, ale pamiętaj, że powiedział to nie mężczyzna słaby, lecz taki, na którego spadło wielkie uczucie, rzadki ptak.

Powiedziałem Ci, że nie jesteśmy, Ty i ja, przeciętnymi ludźmi. Możliwe i pewne nawet, że ten, kto to pisze, popełnia błędy. Na pewno nie jest doskonały, bo doskonałość, to chłodny marmur, pycha, albo przeciętne zarozumialstwo.

Nie jestem zarozumiały. Jestem zachwycony. W tym stanie ducha, w którym mężczyzna kocha powietrze, którym oddychasz, ulice, którymi chodzisz, Twoje zmęczenie, niechęć, gorycz. Śmiech, wesołość, radość. Myśli, nawet te, których nie zna i może nigdy nie pozna. Wybacz mu, kiedy czasem odchodzi w cień, gdy Twoje oczy chcą patrzeć gdzie indziej. Zrozum go, chciej zrozumieć, kiedy milczy.

Czego się boisz?

Ślady naszych stóp: Telefon
Fantastyczny wynalazek pana Bella, telefon

Błogosławiony wynalazek pana Bella, czyli telefon, moje Kochanie! Wstydzimy się, czy boimy spontaniczności, sekundy szczerości, kiedy jesteśmy razem – i mówimy szczerze, gdy nie widzimy swoich oczu.

Wynalazek pana Bella usuwa granicę, którą boimy się, czy wstydzimy przekroczyć. Najbardziej boimy się ufności. To źle. Chodzi o to, że dwoje ludzi, takich jak my, jest także tylko dwojgiem ludzi na samotnej planecie. Nasza niepewność i nieufność, to spięcia, których nie zawsze możemy uniknąć. I może, gdy chodzi o dwoje ludzi nadwrażliwych, to spięcia najbardziej bolą, są odczuwane najdotkliwiej. To jednak nie nasze charaktery, to naprawdę tylko chwile ciemności, z których można wyjść, podając sobie ręce bez myśli: „czego on teraz chce, co on teraz sobie wyobraża”…

Nie chcę innej ufności, tylko Twojej. Nie chcę innej radości, tylko Twojej. I jeśli chcę Cię pocałować, to nie myśl sobie: błąd, klęska, zły człowiek.

Nie wierzę w tezę: byli bardzo szczęśliwi i spokojni po śmierci. Ja też nie lubię uzewnętrzniać uczuć, jak powiedziałaś „publicznie”. Można tkwić w wirze życia, żyć „normalnie i zwyczajnie”, ale czasem jest chwila, kiedy potrzebny jest jakiś jeden gest. Jeśli go nie ma, milczę. Ale nie myśl wtedy: „to zły charakter”. Ten zły charakter dobrze wie, że jesteś etyczna, czysta, mądra i przenikliwa, i nie doda już tu, że i piękna.

Ślady naszych stóp: Szampan
Piję szampana…

Piję szampana za Twoje “osiemnaście i pół”. Bądź piękna, etyczna i wolna. Kochaj morze i słońce, bądź wolna, szukaj szczęścia. Znajdź je. Jesteś tego godna. Czasem pomyśl o Tristanie bez Izoldy: czuli, nie rozumiejąc, a legenda celtycka mówiła, że dwa krzewy róż wykwitły tam, gdzie oni już byli ostatecznie, i te krzewy połączyły się ze sobą. Ale to smutny przypadek.

Tobie nie życzę smutku. Bądź radosna, niech Cię całuje słońce, moje ty “osiemnaście i pół”. Tego Ci życzy nieznośny, zarozumiały obrzydliwy, niedobry i myślący o Tobie z najwyższą czułością.

Czarny Kruk

PS Czy to Ci się podoba, czy nie, jesteś kochana, bardzo, bardzo kochana i całuję Cię.

Jeszcze jedno PS

Pewnego razu na pewnego mężczyznę spadł wielki dramat, który po części został zażegnany, a mężczyźnie po tamtym dniu pozostały siwe włosy. Ślad jednej godziny przeżyć. Dlatego czasem jest zmęczony i musisz mu to wybaczyć, Kochanie. Nie mów mu, że jest zły i niedobry. Albo powiedz to tak, jak potrafi powiedzieć kobieta, która stanęła na jego drodze.

Moje zielonookie “osiemnaście i pół”. Wiele radości w życiu. Mało smutku. Niewiele. Wcale. Jak to się mówi? „Wszystkiego dobrego w dalszym życiu”. Oczywiście wiem, że to niemądre. Nikt dotąd, od tysięcy lat, nie zdobył wszystkiego, co dobre. To niemożliwe. Jednak nie: Życzę Ci wszystkiego dobrego!!! Uśmiechnij się. Nawet roześmiej się głośno. Twój śmiech przypomina mi pewną muzyczną frazę z Mozarta.

Przez chwilę zapomniałem, że raczej nie lubisz się głośno śmiać. Twój śmiech jest zawsze jakiś ściszony. Jesteś i pozostań najcudowniejszą zielonooką damą. Radością moich oczu.

Głowa do góry, najpiękniejsza, w Twoim Dniu, który mi zdradziłaś.  Po tysiąckroć – pomyślności. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie powiedziałaś, które to urodziny? Podjęłaś już po studiach pracę, więc jasne, że masz kilka lat więcej, ale wyglądasz na osiemnaście, więc tak zostawmy.

Czarny Kruk

Żeglarz

Ślady naszych stóp: ŻaglowiecZmęczyły się gwiazdy blade,
okręty płyną po głębinie,
po tym żeglarzu, moja miła,
wkrótce już wszelki ślad zaginie.

Na brzegu dziewczyna smukła stała,
jej postać wciąż się oddalała,
może nie mogła go zrozumieć,
rozumieć bowiem – znaczy
umieć wiedzieć,
jak pewne słowa wypowiedzieć.

Więc jeszcze, zanim czas przeminie,
wyciągnę rękę ku dziewczynie,
zawrócę okręt, jeszcze czas,
jest coś, co może złączyć nas.

CK, Achatoja, 20.04.2018

Zob. Wpisy na Blogu: Jaskółka

About Achatoja

Kilka słów o autorze.

View all posts by Achatoja →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *