Zastanawiam się, co się stało (BJ4)

Zastanawiam się, co się stało

Zastanawiam się, co się stało

Kochana Ivo

Zastanawiam się, co się stało. Nasze rozmowy były dotychczas przyjazne, dobre i ciepłe. Nigdy Cię niczym nie uraziłem, nie dlatego, że się „staram”, ale dlatego, że tak czuję. Nasza przedostatnia rozmowa też była bliska i serdeczna. Co się zatem wydarzyło, że w sobotę byłaś tak doskonale oficjalna, obojętna i chłodna? Nagle? Takiego tonu nigdy między nami nie było, Kochanie.

Powiedziałaś: „nie lubię, kiedy się ze mnie śmiejesz!” Kochanie moje, nigdy nikogo nie traktowałem poważniej i uważniej niż Ciebie.

Zastanawiam się, co się stało

Czarny KrukZastanawiam się, co się stało. Byłaś tak doskonale oficjalna, obojętna i chłodna… 

Powiedziałaś, że bawię się tym, co ciebie martwi, że prowadzę jakąś grę? To nieprawda, że Twoje kłopoty wydają mi się niepoważne, czasami tylko zabawne, ale absolutnie nie śmieszne.

Ale to nie były najpotężniejsze działa, jakie wytoczyłaś przeciwko mnie. Dodatkowo w rozmowie telefonicznej zarzuciłaś mi nieszczerość i to, że traktuję Cię niepoważnie. To nieprawda! Wszystko, co wyznaję Ci w listach jest najszczerszą prawdą, moją bolesną prawdą, której nie mam odwagi powiedzieć Ci podczas naszych spotkań. Pewnie też i dlatego, że brakuje odpowiedniej atmosfery. I przysięgam! Nikt nikogo nie traktował poważniej niż ja Ciebie! Jaskółeczko ukochana!

Moja Jaskółeczko… Może czegoś nie rozumiem, jesteś taka młoda, no i poza tym jesteś kobietą! Czy kiedykolwiek jakiś mężczyzna rozumiał kobietę? Jeśli tak mówił, to kłamał. Kochać kobietę, to nie znaczy ją rozumieć. Ale to wcale nie przeszkadza miłości. Mojej miłości. Jedynej, wielkiej i niepowtarzalnej…

Cholera! Jednak czuję, że się coś stało. Szkoda, że Ona jest taka powściągliwa. Chyba nie dowiedziała się jakichś plotek o mnie? Przecież moje małżeństwo istnieje tylko na papierze! A dzieci? Są już właściwie dorosłe. W każdej chwili mogę być wolny (jestem wolny!), kiedy tylko będzie chciała. Ale jak Jej o tym wszystkim powiedzieć?

Dla mężczyzny pewne słowa oznaczają słabość, więc nie powiem Ci dokładnie, co czułem. Byłem zasmucony Twoim chłodem, choć tego nie okazałem. Czułem się tym gorzej, że pracowałem prawie całą noc i nad ranem prawie już nie widziałem, co piszę. (Jak pewien bohater mojej powieści).

Ponieważ stroną winną jest podobno zawsze mężczyzna – więc bardzo Cię przepraszam. Przepraszam i całuję, Kochanie.

Ale nie wiem, co się stało? Jeśli mi tego nie powiesz, nie będę miał już odwagi dzwonić.

 Słodkie miłej kochanie  

Słodkie miłej kochanie
i słodkie całowanie.

W kochaniu nie jest klęska;
klęska jest oto w tym,
co jest kochaniem złym.

Powiedz, cudna moja pani,
kiedy znów będziemy sami?

Czyżby o nie nie poprosisz
tego, co Twą wstążkę nosi?

Kto umiera stokrotnie
i kto żyje markotnie?
Kto tkwi już w obłąkaniu,
bo myśli o kochaniu…

Rzeknij jej słówko jedno,
obejmie ci głowę biedną,
rzeknij, druhu, dwa słowa,
żywot zaczniesz od nowa.

Konasz – a życie
stąpa w cudnym rozkwicie,
przyszła cicho i szepce:
ja ciągle czekam jeszcze…

***

Wciąż się gniewasz, złociste, zielonookie Kochanie?

Czarny Kruk, 17 marca

CK, Achatoja, 7.01.2018 

Zob. też pierwszy Wpis na Blogu: Dzień dobry zielonooka dziewczyno (BJ1), Kto nie kocha… (BJ2), Tyle tej nocy chcę napisać (BJ3) oraz następne Wpisy.

About Achatoja

Kilka słów o autorze.

View all posts by Achatoja →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *