Opowieść refleksyjna
Komentarze i refleksje

Opowieść refleksyjna

Obrazek: zima na Syberii
Opowieść refleksyjna
, może powinno być Opowieść wigilijna, ale nie spełnia chyba wszystkich wymagań takiej opowieści, więc niech będzie tak. Chodzi o refleksje, uczucia, jakie wzbudza we mnie pewna piosenka, kolęda, a może pieśń? Najpierw zamieszczę tekst tej piosenki, który bardzo pasuje do tego wyjątkowego dnia, święta, jakim jest Wigilia i czas Bożego Narodzenia.

Piosenka jest piękna. Słowa są oryginalne, pobudzają do namysłu, do pochylenia się nad losem ludzi, którym życie nie ułożyło się z pewnością po ich myśli. Nawet więcej, których życie zawiodło, a ich plany i marzenia legły w gruzach. Rzadko spotyka się kogoś, kto powie, że nie dotknęło go żadne nieszczęście, że nie potykał się o problemy, że nie upadał pod ciężarem trosk i kłopotów. Ale opresyjność zmartwień i przeciwności losu mogą być rozmaite. Ważne jest, jak dotkliwe są zmartwienia, jego rozmiary i czas trwania. Najważniejsze jest to, czy człowiek jest w stanie podnieść się z upadku.

Arystoteles twierdził, że celem życia człowieka jest szczęście, jego poszukiwanie i zdobycie. A nieszczęście może się przytrafić każdemu, byleby tylko mógł się z niego podźwignąć. Zatem nie powinno ono być tak wielkie, żeby przytłoczyło człowieka na zawsze i żeby odebrało mu chęć do życia.

Opowieść refleksyjna
Gdzieś (?) bywają takie zimy…

A oto Opowieść refleksyjna:

Kolęda dla rozsianych po świecie…

Tekst napisał Jacek Cygan, a muzykę skomponował Seweryn Krajewski.

Nie wiem, dlaczego kolęda ta nie jest prezentowana w muzycznych programach telewizyjnych. Chociażby z okazji Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia. Kiedyś słyszałam ją w wykonaniu Maryli Rodowicz – naszej wielkiej gwiazdy muzyki. Ale muszę wyznać, że zaśpiewała tę piosenkę jakoś tak gorzej niż inne. Owszem, interpretacja jest ciekawa, jednak czegoś tam brakuje. Może to aranżacja jest niedobra lub samo nagranie, które jest zamieszczone na youtube? Walory artystyczne, wokalne, muzyczne Maryli, jakie są prezentowane w innych utworach, są imponujące. Nie wiem więc, dlaczego ta piosenka została potraktowana tak trochę po macoszemu. Chyba, że to nie wina Maryli Rodowicz, ale jakiegoś opracowania utworu.

Drugie wykonanie tej pięknej piosenki na youtube jest dość ciekawe, to sam kompozytor. Wiadomo, że Seweryn Krajewski śpiewał dużo i bardzo się to podobało. A jeśli chodzi o dykcję, to podaje ten tekst nawet lepiej niż Maryla. Jacek Cygan nie śpiewa (chociaż na youtube jest tak napisane, jakby to był dwugłos). Nie trzeba dodawać, że nie jest to jego mocna strona, dlatego pisze teksty. Muszę powiedzieć, że niestety, to wykonanie też mi się nie podoba. Brakuje odpowiedniej interpretacji, głosu, oddechu, ciekawej aranżacji i tak ta piękna piosenka została pogrążona w otoczce niedopracowania. Sądzę, że to właśnie niedopracowanie.

Zatem jedynie sobie wyobrażam (trochę na podstawie wykonania Maryli Rodowicz, trochę Seweryna Krajewskiego) piękno tego utworu, które nie zostało należycie wydobyte. Szkoda.

To jednak nie przeszkadza mi słuchać tego utworu i wczuwać się w przekaz tam zawarty, a muzyka bardzo w tym pomaga, gdyż jest dobrze dobrana. 

“Dla tych w śniegach po wiek,
*dla tych na brzegach dwóch rzek,
*dla tych za morzem spokojnym jak ptak,
gada nasz stół, kutia i karp,
*dla nich opłatek bielutki jak mróz,
*dla nich nasz dom, kolęda i noc.

Dla tych w grzechu po śmierć,
*dla tych w powrozach na dnie,
*dla tych, co garb swój dźwigają jak schron,
prostych i złych, zdartych przez los,
*dla nich żytniówki kubeczek i chleb,
ciepły nasz dom, kolęda i sen.

Dla tych w drodze po kres,
*dla tych niczyich jak pies,
*dla tych rozsianych po świecie jak śnieg,
braci zza gór, zza mórz i zza rzek,
*dla nich nasz smutek, nadzieja i moc,
ciepły nasz dom, kolęda i noc”.

A teraz umieszczę kilka refleksji, które przychodzą mi na myśl, gdy sięgam po ten tekst. [I tak narodziła się opowieść refleksyjna]. A sięgam zawsze w okresie wigilijnym i bożonarodzeniowym, ale też i niekiedy w ciągu roku.

Początkowa fraza “dla tych w śniegach po wiek”, stawia mi przed oczami tych, którzy zostali zesłani na Syberię. Boję się za bardzo wczuwać w to, co oni musieli przeżywać; właściwie, to nie potrafię sobie dokładnie wyobrazić tam ich  egzystencji. Syberia najbardziej kojarzy mi się ze śniegiem, mrozem i nieszczęściem ludzi. Oglądałam ostatnio w tv kilka programów dokumentalnych o losach ludzi tam zesłanych i to jest dla mnie coś takiego, jak z innego świata.

Treść tej piosenki zmusza mnie do zdania sobie sprawy z tego, że jest mnóstwo ludzi, którzy nie mają tak miłej atmosfery wigilijnej i świątecznej, jak ja. Że są zniewoleni, cierpią głód, zimno, samotność i wszelkie możliwe i te niemożliwe udręki. Że są w rozpaczy, w bólu, w nieszczęściu. I można by tak długo jeszcze wymieniać. To zakłóca mój spokój, ale o dziwo, ja chcę mieć wówczas (zresztą nie tylko wtedy) mój spokój zburzony.

Chcę pomyśleć o tych ludziach, którzy nie mają domu, rodziny, przyjaciół; nie mają zdrowia, pieniędzy na najpotrzebniejsze rzeczy, nie mają pracy (a chcą ją mieć).

Myślę także o osobach “rozsianych po świecie”, które tęsknią za sobą, a nie mogą być razem. Myślę o ludziach skłóconych ze sobą, którzy mają wiecznie do siebie o coś pretensje – już nawet niektórzy zapomnieli o co – i tak zasklepieni w tej niechęci, nawet w nienawiści, trwają i trwają… Bez sensu.

Ostatnie frazy każdej zwrotki piosenki mówią o tym, że dzielimy się z potrzebującymi wszelkimi dobrami, że chętnie im pomagamy. Że ofiarujemy im opłatek (czyli na przeproszenie, na pojednanie, w geście solidarności), chleb, a nawet gościnę w naszym domu, ciepło i sen. Czy tak jest w istocie?

Opowieść refleksyjnaCzęściowo tak! Ale przecież wyraźnie widać, jak bardzo niektórzy ludzie izolują się od innych. I to nie tylko dlatego, że uważają ich za biednych, brudnych i prymitywnych. Również z powodu bezpieczeństwa. Atomizacja społeczna postępuje. Ludzie zamykają się raczej w swoich domach, a nie otwierają je dla innych. Często trudno odróżnić, czy ktoś się izoluje od ludzi, bo nimi pogardza, czy też obawia się o swoje bezpieczeństwo. Trzeba przyznać, że oszustów, naciągaczy, krętaczy, kombinatorów, złodziei i wszelkiego rodzaju przestępców jest zastraszająco dużo.

Dlatego również z tego powodu (ze strachu) jedni boją się przyjąć pomoc,
a drudzy – ją ofiarować.

[Niektórzy mają wrażenie, że panuje wręcz anarchia. Że państwo nie radzi sobie z ogromem przestępstw, bandytyzmem, chuligaństwem i innymi czynami karalnymi].

Jeśli nawet pomagamy potrzebującym przy okazji Wigilii, to zdecydowanie takich dni jest zbyt mało. I zbyt mało inicjatywy (także mojej), aby przeciwdziałać ubóstwu, wykluczeniu, niesprawiedliwości, które to spychają zbyt wiele osób na margines życia.

 

Na koniec chciałabym skomentować nieco sam tekst, niezależnie od treści.

Po pierwsze:

Szukając tekstu tej piosenki w Internecie, napotkałam kilka (właściwie wszystkie, które znalazłam) z poważnymi błędami. Zdziwiłam się, że nie budzą one zastrzeżeń autora Strony. Na przykład jest:

  • “dla tych grzechów po śmierć”, co jest bez sensu, a powinno być “dla tych w grzechu po śmierć”, czyli dla jakichś grzesznych ludzi.
  • “Dla tych, co gar swój dźwigają“, powinno być “co garb swój dźwigają”, bo przecież ten “gar” brzmi śmiesznie.
  • Śmiesznie i dziwnie brzmi też “dla tych niczyich jak piec”, a powinno być “dla tych niczyich jak pies“.

Ktoś powie, że to tylko zwykłe błędy, pomyłki. Ale jeśli ktoś zamieszcza tekst, tak krótki, i go nie przeczyta, to trochę dziwne. Owszem, mogą zdarzyć się zwykłe pomyłki w dłuższych tekstach, i to jest nieuniknione niestety, ale tu pomyłki brzmią śmiesznie.

Opowieść refleksyjna

Po drugie:

Mimo pięknej treści, kilka słów, sformułowań samego autora wydało mi się niepasujących. Na przykład:

  • morze spokojne jak ptak – nie wiem, czy takie morze istnieje, chyba ani morze, ani ptak nie są spokojne, no może jakiś konkretny gatunek ptaka, ale nie ptak w ogóle;
  • “gada nasz stół, kutia i karp”to zabrzmiało mi zbyt pospolicie, że stół gada, kutia gada i – zwłaszcza wyobraziłam sobie jak – karp gada, nie jest to wyszukane sformułowanie, a “gada” jest potocznym wyrażeniem;
  • “opłatek bielutki jak mróz”mróz raczej nie jest bielutki, tylko siny (jak na obrazku powyżej), dlatego to porównanie zabrzmiało mi mało adekwatnie. Poza tym opłatek kojarzy mi się z czymś ciepłym i miłym, a mróz, niestety nie.
  • w ostatniej zwrotce wszystkie portale tekstowe podają takie słowa: “dla tych w drodze po krew”. Wielokrotnie słuchałam tego utworu i rzeczywiście tak to słychać. Ale może to jest “w drodze po kres”? Przyznam, że “w drodze po krew” brzmi dla mnie dziwnie, bo nie wiem, co to miałoby znaczyć? Dlatego napisałam “po kres”, choć nie jestem pewna.

Wiadomo, w poezji, w tekstach piosenek, także w prozie, dozwolona jest tzw. licentia poetica oraz najdziwniejsze porównania, neologizmy itp., ale akurat tutaj, tak dobrane sformułowania, nie są – dla mnie przynajmniej – najbardziej szczęśliwe.

Jednakże, pomimo to, treść tej kolędy, piosenki pobudza moje poczucie solidarności z ludźmi, współczucie dla udręczonych; zmusza mnie jednocześnie do pochylenia się nad nieszczęściem tak wielu ludzi. 

 

Kilka słów o autorze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.