Świetlista otoczka
Blog: Jaskółka

Świetlista otoczka. Znów sam (BJ18)

Obrazek: Świetlista otoczka słonecznika

Biesy

Świetlista otoczkaGdy nadejdą biesy i czarty,
dzień z nimi nic nie warty,
nic warte miesiące, lata –
tam do kata!
I wszystko jest beznadziejne,
puste i niewymierne.
Tańczą biesy szalone
i czarty rozbawione,
hulają do skonania,
do duszy omotania,
złudy dadzą pół ćwierci
ci kumotrowie śmierci.
Jeszcze chwila, a zginiesz,
już im się nie wywiniesz!
************************************************
          Wtem ty do drzwi zapukałaś,
                  jasno się roześmiałaś,
                          i znów jestem spokojny,
                                  bo los łaskaw mi, hojny:
                                          tylko się rozpromieniłaś –
                                                  i biesy przepędziłaś.

Świetlista otoczka.
Znów sam

Trochę spaceruję, trochę rozmyślam. Najwięcej o tym, jak bardzo jestem samotny przez Nią. Wcześniej, gdy jej nie znałem, nie czułem tego. Miałem przyjaciół, kobiety, teraz stronię nieco od towarzystwa. Zrobiłem się chyba niepotrzebnie bardziej poważny i zamyślony. Ożywiam się tylko, gdy ją zobaczę, moją Jaskółkę. To ona określa, wyznacza moje samopoczucie. Chociaż nie jest za dobrze, za nic na świecie nie zrezygnuję z jej towarzystwa. U jej boku, wiem, że żyję. Mógłbym wtedy góry przenosić i ją na rękach nosić.

Świetlista otoczka

Kiedyś zagadnąłem ją:

− Wydaje mi się – ktoś powie, że to głupie – że widzę wokół ciebie jakąś świetlistą otoczkę. Nawet wtedy, gdy jesteś przygnębiona i smutna. Nawet wtedy jest coś radosnego w tobie, a może wokół ciebie? Może to ta jasna otoczka, zaledwie dostrzegalna, sprawia, że mógłbym na ciebie patrzeć bez końca. I zwolna przenika mnie jakiś spokój… Sam nie wiem, co to jest.

Zaśmiała się delikatnie i powiedziała:

− Próbujesz mnie poderwać na aureolę? Że niby ja? Przecież coś takiego mieli podobno aniołowie i święci, którzy, znów podobno, byli/są pośrednikami między Bogiem a ludźmi. A czy ja wyglądam na świętą? – teraz zaśmiała się trochę głośniej.

− Dla mnie tak! Właściwie… – tu nieco się zatrzymałem, a ona zaraz dorzuciła:

− Jak ateista może wierzyć w świętych? Czy w jakąś świętość w ogóle?

− No nie, nie. To nie tak. Może nie jesteś święta z definicji religijnej, ale uważam, że jesteś tak doskonale doskonała, że musi być w tym „palec Boży”.

− Ooo! I znów nawiązanie do spraw nadprzyrodzonych – wytknęła mi ta poszukiwaczka sprzeczności, a ja zrobiłem niewyraźną minę. Ona ciągnęła dalej:

− Widzisz, ja cały czas poszukuję w sobie tej doskonałości, którą ty we mnie dostrzegasz. Chociaż częściej wydaje mi się, że ty zmyślasz; że próbujesz mnie wbić w taki stan upojenia samą sobą, żeby następnie doceniać tego, który coś tak wspaniałego we mnie się dopatrzył.

− A, to nieładnie. Żeby mnie posądzać o kłamstwo w tak delikatnej sprawie…

− Jeśli nie zmyślasz, to się mylisz. Uważasz, że mam wyłącznie same zalety, że jestem taka wspaniała, ale to nie prawda. Ja, zbudowana jestem głównie z wad i wątpliwości.

To biczowanie jest bez sensu. Jesteśmy ludźmi i ty, to co ludzkie i niestety nieco przyziemne poczytujesz za wady. Tylko te wzniosłe, duchowe konstrukty są dla ciebie coś warte.

iByć może rzeczywiście tak jest, ale z mojej perspektywy wygląda to trochę inaczej.

Jesteś zbyt surowa dla siebie – zaoponowałem – i nie wykluczone, że dlatego tak surowo oceniasz innych ludzi – pomyślałem o sobie.

 

Świetlista otoczka
Świetlista otoczka – aureola wokół Słońca

*Tu znowu kilka przekłamań. Może mam inny punkt widzenia, może żyję w nieco innym świecie, ale muszę tu sprostować: po pierwsze, nie zawsze oceniam ludzi surowo, tylko niektórych zwyrodnialców, a poza tym poczynania ogromnej większości próbuję jakoś usprawiedliwić, czy może tylko wytłumaczyć… Znaleźć pewne determinanty, które wymuszają pewne ludzkie zachowania, chociaż jednocześnie to nie uwalnia ich od ponoszenia odpowiedzialności. Ach, jakie to skomplikowane… To temat na długi wykład, a żeby to zakończyć, do dopowiem, że po drugie, poszukuję takiej samowiedzy w sobie, która by mnie utwierdziła, że postępuję dobrze lub źle i co zrobić, żeby nie robić źle. Jednak, na razie to mam taki rozgardiasz wewnątrz, że nie mogę się odpowiednio zorganizować – tu skrzywiła się.

− Podoba mi się twój sposób myślenia. Ale brakuje ci właśnie spokoju, kiedy to osiągniesz, wszystko samo przyjdzie. A powiedz prawdę, czy nikt nigdy nie mówił ci, że jesteś świetlista? Że bije od ciebie jakaś siła, mimo twojej niemocy, o której mówisz? Że zmieniasz aurę miejsca, w którym się znajdziesz?

Może mówili – tu przekornie przechyliła głowę – tylko rozmaicie to określali. Tak, wiele osób mówiło, że coś ode mnie otrzymują, jakieś nieuchwytne wsparcie, ale ja od nich nie otrzymywałam i dlatego wciąż ze mnie ubywało i ubywało… Boję się, że rozmyję się w nicość – tu znowu zaśmiała się.

Życie na innych częstotliwościach – co to znaczy?

Oj dziewczyno, gdybyś ty wiedziała, ile ja bym mógł tobie dać. Mogłabyś ze mnie czerpać i brać, ile byś chciała, tylko musisz chcieć, Jaskółeczko. Czy to możliwe, że ona nie może, nie jest w stanie wesprzeć się na mnie, na mojej sile? W końcu jestem potężnym Krukiem, czy ona tego nie widzi? Przecież kiedyś mówiła, że widzi podwójnie, bo patrzy swoimi zwykłymi oczami i oczami duszy, ale jak to rozumieć? Gdy wówczas ją o to spytałem, odrzekła:

− Ty tego nie zrozumiesz, nie dlatego, że brakuje ci inteligencji. Przeciwnie jesteś mądry i masz dużą wiedzę, ale… – jak to powiedzieć – istniejesz, żyjesz na innych częstotliwościach, cha, cha, cha.

Czarny Kruk

Bajka

Wiosna podała ją latu,
a lato jesieni,Świetlista otoczka
ślady jej stóp wiodły
na krańce najdalszej ziemi.
Gubię te ślady zwolna,
gdy zima już swawolna
I wtedy kruk przybywa,
głową kiwa, prześmiewa,
kruk z bajki Andersena
i mówi: rozumu nie masz!

Pójdziesz tędy, tamtędy
do ogrodu, gdzie rosły
kwiaty tamtej wiosny,
może jeszcze nie zwiędły,
bo nad nimi uprzędły
ptaki czasu zasłonę
nad głową zagubionej.

Weźmiesz wody z rzęs wiosny,
lata promień radosny,
potem jesieni złota,
nim ukryje go słota,
wszystko zmieszasz, w pucharze
podasz dziewczynie w darze.
Tak ją zbudzisz, a potem
tu przywiedziesz z powrotem.

A krukowi dasz sera,
bo gdy ser je,
nie gdera!

Nadzieja

Spokoju, serce moje
podzielone na dwoje,
część zamiera, część żyje,
powoli, głucho bije.
Czarne są moje konie,
gdy pędzą uśpionym błoniem,
z dąbrowy biały wybiega
i wtem cisza zaległa.
Ujrzałem moją nadzieję –
znów całe serce żyje…
całe dla ciebie bije.

Całuję Twoje zielone oczy, Jaskółeczko.
Czarny Kruk

Achatoja, 15.07.22

Kilka słów o autorze.