Ufność do granic cudu. Proś o wszystko, proś o świętość (GB15)
Ufność do granic cudu. Proś o wszystko, proś o świętość
To jedenasty Wpis z tej serii. Zob. pierwszy: Dusza zapala się od duszy, jak świeca od świecy
Przesłanie 317, s. 76 małe wydanie lub 112, s. 87, t. 21Gabriela Bossis, On i ja, Wyd. Michalineum, Wydanie IX poprawione, 2021, Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 10.10.1986.
| „Zanim rozpoczniesz rozmowę ze Mną, poproś, aby cię przyprowadziła Moja Matka, św. Józef i aniołowie. Będzie to jakby dwór, który Mnie uczci i uzupełni twoje braki. Małe dziecko nie wchodzi samo do salonu: dorośli je wprowadzają i mówią za nie. A Ja proszę, aby je dopuszczono do Mnie.
Wszystkie dusze są Moimi małymi dziećmi. Czy myślisz, że się na nie gniewam? Nie, Ja je zawsze pieszczę – wiesz o tym ty, którą namaściłem Moją obecnością* – aby zwiększyć ich zaufanie. Tak bardzo lubię tę ufność Moich małych dzieci i ich otwarte spojrzenie. [*Dosłownie: „… którą napełniłem Moim namaszczeniem…”]. O, powierz Mi wszystko, co jest twoje: twoje pragnienia, nawet te, które wydają się najbardziej nie do zrealizowania. W Moich dłoniach wszystko staje się proste. Żądam od ciebie ufności aż do granic cudu. Wtedy dopiero będę zadowolony. Czy mogłoby ci przyjść kiedykolwiek do głowy, że zbawię ciebie za cenę straszliwej Męki i haniebnej śmierci? Czy mogłabyś przypuścić, że wymyślę taki Sakrament jak Eucharystia – aby żyć wśród was i być pożywanym przez was? Czy mogłabyś sobie wyobrazić przebaczenie najcięższych grzechów za cenę prostego ich wyznania i aktu skruchy? To przekracza twoje pojęcie o dobroci. Czy nie mogę i teraz robić dla was rzeczy wielkich? Czyż Moja moc zmalała? O, niech każda dusza – i twoje – zbliża się do Mnie, niech Mi przedstawi swoje potrzeby, pokaże Mi wszystkie swoje słabości i niech pragnie gorąco, abym ją uzdrowił. Proś o miłość. Proś o świętośćPrzypomnij sobie tych dwóch apostołów, którzy ośmielili się prosić o to, aby mogli zasiadać – jeden po Mej prawicy, a drugi po lewicy – w Moim królestwie. Czegóż to nie oczekiwali ode Mnie! Ty też oczekuj wszystkiego ode Mnie! To będzie dowodem twojej miłości. Ona będzie ozdobą Mego Serca*. [*Miłość utożsamiająca się z doskonałością stanowi chwałę Bożą dodatkową, pochodzącą od stworzeń. Ona jest celem stworzeń]. Proś o świętość. Proś Mnie o nią codziennie. Wkładaj w jej zdobywanie wszystkie swoje wysiłki: świętymi bądźcie, jak Ojciec Mój i Ja świętymi jesteśmy**. Wejdź we Mnie, a Ja cię poniosę. Sama – cóż możesz, Moje biedne dziecko? Ale masz Moją miłość. Weź ją sobie. Pij. Spożywaj. A kiedy staniesz się jedno ze Mną, twoja siła będzie nadludzka. Czy jesteś zdecydowana ze wszystkich sił Mnie umiłować? Czy jesteś zdecydowana w pełni zaufać?” [**Aluzja do I P I,16: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”]. |
[Przesłanie to jest bardzo długie i wielowątkowe. Podzieliłam je na 4 kolejne Wpisy. Wyjaśnienie ostatniego fragmentu: **Aluzja do I P I,16: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” przedstawię w dalszej części Wpisu, w ostatnim punkcie Proś o miłość, proś o świętość – jest zaskakujące. Podobno Święty Piotr w cytacie z Pierwszego Listu (który w przesłaniu jest przytoczony) powoływał się na Księgę Kapłańską ze Starego Testamentu].
Ufność do granic cudu
Fragment, że Pan Jezus wszystko zrobi dla nas, dla ludzi, ale „żąda ufności do granic cudu” i dopiero wtedy „będzie zadowolony”, jest stwierdzeniem dość apodyktycznym. Nie pasuje mi ono do Jezusa. Owszem, mówił często dobitnie i powtarzał wiele razy rozmaite prawdy, ale czy powiedziałby w taki sposób? I właściwie, co to znaczy „ufność do granic cudu”?
Mogę przyjąć, że Pan Jezus, Bóg, będzie zadowolony dopiero wówczas, gdy zaufanie będzie całkowite oraz wiara w Jego posłannictwo będzie bez jakichkolwiek wątpliwości. Ale dlaczego „do granic cudu”? Rozumiem to tak, że ja mam wierzyć, mam mieć zaufanie takie, które ma prawie charakter cudu. Cud rozumiem jako coś, czego nie da się wytłumaczyć prawami ziemskimi (np. prawa przyrodnicze, fizyczne). Czy to by znaczyło, że człowiek powinien zadziałać ponad te prawa i co więcej – że jest w stanie to zrobić? Trzeba by przekraczać swoje ludzkie możliwości i ocierać się o „świętość” (o czym będzie nieco dalej).
„O, niech każda dusza […] zbliża się do Mnie, niech Mi przedstawi swoje potrzeby…”
Jeśli chodzi o to, że Pan Jezus chce dla nas zrobić jak najwięcej dobrego, że możemy prosić Go o wszystko, nawet o rzeczy niemożliwe, to nawet w tym samym przesłaniu już jest sprzeczność. Jest taki fragment nieco dłuższy, z którego tu przywołam tylko dwa zdania: „O, powierz Mi wszystko, co jest twoje: twoje pragnienia, nawet te, które wydają się najbardziej nie do zrealizowania”. I dalej: „O, niech każda dusza – i twoja – zbliża się do Mnie, niech Mi przedstawi swoje potrzeby, pokaże Mi wszystkie swoje słabości i niech pragnie gorąco, abym ją uzdrowił”. Czyli wszystko, nawet rzeczy niemożliwe.
Po pierwsze ta wypowiedź jest sprzeczna z początkową treścią przesłania, gdy Jezus jakoby mówi, aby nie przychodzić bezpośrednio do Niego, ale przez inne Osoby Święte. (Napisałam o tym we Wpisie: Pośrednictwo Świętych. „Dwór” Pana Jezusa). Czyli wprowadza jakiś duży dystans między Osobą Boską, a człowiekiem. Tu natomiast, jawi się, jako „Przyjaciel”, któremu bez przeszkód można wszystko wyjawić i o wszystko poprosić, a On wysłucha i jeszcze to spełni.
Jeszcze jedna rzecz przychodzi mi na myśl. Często człowiek doświadczany serią bolesnych wydarzeń bardzo prosi, z wielką ufnością, Boga o pomoc, ale jej nie otrzymuje. Wtedy zastanawia się, dlaczego? Może Bóg mnie nie słucha, może wcześniej zaplanował dla mnie konkretne przeznaczenie i teraz nie może (nie chce?) tego zmienić? Może nie zasłużyłam sobie na pomoc Boga? A może moje cierpienie ma czemuś służyć? Tylko czemu? I jak sobie z tym poradzić? (O pomocy Boga jest również Wpis: Ciernie dnia powszedniego i inne Wpisy).
Proś o wszystko, proś o świętość

Zdanie: „przebaczenie dla wszystkich dusz za cenę prostego ich wyznania i aktu skruchy” – mówiłoby o tym, że w zasadzie każdy człowiek może być zbawiony, bez jakiegoś niebotycznego wysiłku. To znaczy też, że można zrobić każde świństwo i najgorszy czyn, a potem tego żałować. Może jest tu jakiś głębszy sens: że nie może być tu hipokryzji i jeśli ktoś pobłądził, ale zdał sobie z tego sprawę i bardzo żałuje, to jest mu wybaczone.
Przyznam się, że w tym przesłaniu spodobało mi się jedynie (poza pośrednictwem Maryi, Józefa i aniołów) zdanie, że można powierzyć Jezusowi wszystko, swoje pragnienia, nawet te, które wydają się nie do zrealizowania. Niezależnie od tego, że wcześniej (na początku przesłania) Gabriela to zanegowała, może jedynie implicite.
Jeśli chodzi o prośby zanoszone do Boga, to istnieją rozbieżne poglądy na ten temat. I to ze strony osób związanych z Kościołem. Gabriela mówi (zresztą podobnie, jak św. Faustyna) że trzeba prosić Jezusa o wszystko, dla siebie i dla innych; że to, o co prosimy, otrzymamy, tylko mamy wierzyć i ufać Bogu. Niektórzy księża (zakonnicy) mówią, że nie trzeba wciąż mówić do Boga, wiecznie Go o coś prosić i zarzucać Go swoją „paplaniną”. Że Bóg wie, czego nam potrzeba i jeśli będzie to zgodne z Jego wolą – da nam to. Że Bóg widzi wszystko.
| To jest też pytanie o to, czy modlitwa „dociera” do Boga? Czy ją słyszy? Czy słyszy też nasze prośby i je ignoruje, czy Go denerwują, a może chce je usłyszeć? I chce je spełnić? Jak można się tego dowiedzieć??? |
Następnie fragment:
„proś o miłość, proś o świętość”, „ona będzie ozdobą Mego Serca”
Czy tak mógł powiedzieć Jezus do Gabrieli? Tu widzę jakieś poetyckie przenośnie, które są w tak arcyważnych rozważaniach i relacjach z Bogiem – jak dla mnie – nieuzasadnione. Raczej myślę, że powinna to być prawda bez upiększania. A „świętość”, czy jest możliwa dla wszystkich? Dobrze by było, gdyby ludzie dążyli do „dobrego”, żeby stawali się każdego dnia nawet – jeśli to możliwe – lepsi, ale żeby stali się „święci”? To chyba zbyt trudne zadanie, nawet, gdyby tego bardzo pragnęli.
| „Świętymi bądźcie, jak Ojciec Mój i Ja świętymi jesteśmy” – ta sekwencja jest zupełnie przesadzona. Niemożliwe, żeby człowiek był tak bardzo święty, jak Bóg Ojciec i Pan Jezus! |
Wyjaśnienie ostatnich linijek przesłania Gabrieli
Jak ujęto w wyjaśnieniu (w małym wydaniu) jest to aluzja do zdania z Pierwszego Listu św. Piotra (1 P 1,16). Z kolei w tym miejscu jest wyjaśnienie (w Piśmie Świętym – Biblia Tysiąclecia, wyd. III), że jest to powołanie św. Piotra na Księgę Kapłańską ze Starego Testamentu (Kpł 11, 44). A wersy od 11, 41 do 11, 45 zatytułowane są: „Nie wolno jeść nieczystych małych zwierząt”. Dotyczą one właśnie zakazów spożywania małych, pełzających i z wieloma nogami zwierząt jako obrzydliwych, co zagrozić ma „świętości” osób je spożywających. Spożywanie takich zwierząt przez ludzi uczyniłoby ich „nieczystymi”.
Nie plugawcie siebie samych przez jedzenie wszelkich małych zwierząt pełzających, nie zanieczyszczajcie się przez nie, przez to stalibyście się nieczystymi (11, 44). Ponieważ Ja jestem Pan, Bóg wasz – uświęćcie się. Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem świętym (Kpł 11, 45).
We Wstępie do Pierwszego Listu św. Piotra wspomniano o zarzutach, jakie czynią krytycy w sprawie autentyczności autorstwa św. Piotra, tego listu. Na krytykę Kościół odpowiada, że List prawdopodobnie zredagował Sylwan, asystent św. Pawła (pod nadzorem św. Piotra) i stąd podobieństwa z wyrażeniami św. Pawła (5, 12) oraz charakter literacki, a inne zarzuty, jakoby są niepoważne. [Zaznaczam, że to redaktorzy Pisma Świętego tak podają. W rzeczywistości zarzuty krytyków mogą być znacznie poważniejsze].
Nie wdaję się w polemikę ani z nauką Kościoła, ani z krytykami (nie czuję się kompetentna). Odnoszę się jedynie do wypowiedzi Jezusa w przesłaniu Gabrieli (jeśli mam przyjąć, że jest prawdziwa).
Podsumuję:
- 1. Gabriela mówi, że taki apel wystosował w jej kierunku Jezus.
- 2. A to by znaczyło, że Jezus miał na uwadze wypowiedź św. Piotra – Jezus musiał ją znać.
- 3. Wiedział również o „pochodzeniu” tego cytatu u św. Piotra z Księgi Kapłańskiej Starego Testamentu.
- 4. Musiał wiedzieć także do czego cytat ten się odnosił (tzn. do zakazu jedzenia pełzających zwierząt). Jezus jest Bogiem, a więc znane jest Mu nie tylko Dzieło w postaci Biblii, ale przede wszystkim wie i sam określa zasady zbawienia oraz, jak powinna wyglądać postawa czy droga do świętości.
- 5. Czy Pan Jezus mógłby forsować tezę o sposobie uzyskiwania świętości przez niejedzenie pełzających i o wielu nogach zwierząt, które są obrzydliwe, a jedzenie ich prowadzi do „nieczystości”?
- 6. Jak powszechnie wiadomo Jezus przedstawiał inne Nauki, sprzeczne z naukami Faryzeuszów. Zatem (prawdopodobnie) nie mógłby również i z tego powodu powoływać się na Księgę ze Starego Testamentu. A jeśli już coś uznawał z tamtych Ksiąg za prawdziwe, to trudno jest mi przyjąć, że apelowałby o stawanie się świętymi w taki sposób. Jestem przekonana, że jeśli już mówiłby o stawaniu się świętym, to prawdopodobnie wskazałby inny sposób.
- 7. W rzeczywistości, żaden z Ewangelistów nie podaje (może za mało uważnie czytałam?), że Jezus wypowiadał się kiedykolwiek w sprawie świętości! Nie wiem zatem, skąd Gabriela wzięła takie określenie. Owszem Jezus mówił, jak podaje Mateusz: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Można oczywiście sprzeczać się o to, czy „doskonałość” równa się „świętości” (i że być może mówiąc „doskonali” miał na myśli „święci”, lub że to kwestia tłumaczenia). Można też chyba przyjąć, że dążenie do doskonałości jest w rezultacie dążeniem do świętości.
Stawanie się doskonałym, to – moim zdaniem – proces na drodze wiary, który wiąże się z:
- Wypełnianiem przykazań Boskich oraz przyjęciem Nauki Jezusa. [Tu muszę nadmienić, że Dekalog jest przeinaczony: drugie przykazanie jest usunięte, a dziewiąte podzielone na dwa, czyli dziewiąte i dziesiąte, chociaż jest to jedna i ta sama myśl].
- Naśladowaniem postawy Jezusa czyli, jak się często mówi: „niesieniem krzyża”.
- Ponadto, „zaparciem się siebie” i „zdążaniem do jedności z Jezusem Chrystusem”. (Te dwa ostatnie sformułowania zaczerpnęłam z Ewangelii, ale są one dla mnie trudne do zdefiniowania i zrozumienia oraz wieloznaczne).
Jeśli chodzi o „zdążanie do jedności z Jezusem Chrystusem”, mam pewne przemyślenia, lecz nie są one absolutnie ugruntowane. Zaledwie „dotykam” tego myślą.


