Wejdź we mnie, a ja cię poniosę
Rozważania religijne

Wejdź we mnie, a ja cię poniosę (GB17)

Obrazek: posąg Atlasa, dźwigającego sklepienie niebieskie
To siedemnasty Wpis z tej serii. Zob. pierwszy: Dusza zapala się od duszy, jak świeca od świecy

Przesłanie 317, s. 76 małe wydanie lub 112, s. 87, t. 21Gabriela Bossis, On i ja, Wyd. Michalineum, Wydanie IX poprawione, 2021, Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 10.10.1986.

„Zanim rozpoczniesz rozmowę ze Mną, poproś, aby cię przyprowadziła Moja Matka, św. Józef i aniołowie. Będzie to jakby dwór, który Mnie uczci i uzupełni twoje braki. Małe dziecko nie wchodzi samo do salonu: dorośli je wprowadzają i mówią za nie. A Ja proszę, aby je dopuszczono do Mnie.

Wszystkie dusze są Moimi małymi dziećmi. Czy myślisz, że się na nie gniewam? Nie, Ja je zawsze pieszczę – wiesz o tym ty, którą namaściłem Moją obecnością* – aby zwiększyć ich zaufanie. Tak bardzo lubię tę ufność Moich małych dzieci i ich otwarte spojrzenie. [*Dosłownie: „… którą napełniłem Moim namaszczeniem…”].

O, powierz Mi wszystko, co jest twoje: twoje pragnienia, nawet te, które wydają się najbardziej nie do zrealizowania. W Moich dłoniach wszystko staje się proste. Żądam od ciebie ufności aż do granic cudu. Wtedy dopiero będę zadowolony.

Czy mogłoby ci przyjść kiedykolwiek do głowy, że zbawię ciebie za cenę straszliwej Męki i haniebnej śmierci? Czy mogłabyś przypuścić, że wymyślę taki Sakrament jak Eucharystia – aby żyć wśród was i być pożywanym przez was? Czy mogłabyś sobie wyobrazić przebaczenie najcięższych grzechów za cenę prostego ich wyznania i aktu skruchy? To przekracza twoje pojęcie o dobroci. Czy nie mogę i teraz robić dla was rzeczy wielkich? Czyż Moja moc zmalała? O, niech każda dusza – i twoje – zbliża się do Mnie, niech Mi przedstawi swoje potrzeby, pokaże Mi wszystkie swoje słabości i niech pragnie gorąco, abym ją uzdrowił.

Proś o miłość. Proś o świętość

Przypomnij sobie tych dwóch apostołów, którzy ośmielili się prosić o to, aby mogli zasiadać – jeden po Mej prawicy, a drugi po lewicy – w Moim królestwie. Czegóż to nie oczekiwali ode Mnie! Ty też oczekuj wszystkiego ode Mnie! To będzie dowodem twojej miłości. Ona będzie ozdobą Mego Serca*. [*Miłość utożsamiająca się z doskonałością stanowi chwałę Bożą dodatkową, pochodzącą od stworzeń. Ona jest celem stworzeń].

Proś o świętość. Proś Mnie o nią codziennie. Wkładaj w jej zdobywanie wszystkie swoje wysiłki: świętymi bądźcie, jak Ojciec Mój i Ja świętymi jesteśmy**. Wejdź we Mnie, a Ja cię poniosę. Sama – cóż możesz, Moje biedne dziecko? Ale masz Moją miłość. Weź ją sobie. Pij. Spożywaj. A kiedy staniesz się jedno ze Mną, twoja siła będzie nadludzka. Czy jesteś zdecydowana ze wszystkich sił Mnie umiłować? Czy jesteś zdecydowana w pełni zaufać?” [**Aluzja do I P I,16: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”].

[Przesłanie to jest bardzo długie i wielowątkowe. Podzieliłam je na 4 kolejne Wpisy. Wyjaśnienie ostatniego fragmentu: **Aluzja do I P I, 16: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” przedstawione jest w drugim Wpisie – Ufność do granic cudujest zaskakujące]. Podobno Święty Piotr w cytacie z Pierwszego Listu (który w przesłaniu jest przytoczony) powoływał się na Księgę Kapłańską ze Starego Testamentu].

Wejdź we Mnie

Wejdź we mnieCo to znaczy „Wejdź we Mnie, a Ja cię poniosę”? Ciekawe, jak rozumiała to Gabriela? Wyobraziłam sobie, jak ja bym to zrozumiała, gdyby do mnie tak powiedział Jezus? Wcale bym nie zrozumiała! I nawet więcej, poprosiłabym Jezusa o wyjaśnienie. To nie są sformułowania do pojęcia przez zwykłego rozumnego człowieka. Chyba że są to mistycy, którzy mają bezpośredni kontakt z Bogiem (podobno tacy są) i otrzymują pewne wskazówki oraz wyjaśnienia niektórych aporetycznych rzeczy. Coraz bardziej Gabriela mnie zadziwia i niestety zniechęca do zajmowania się jej przesłaniami, o których twierdzi, że pochodzą bezpośrednio od Pana Jezusa. Zaczęłam wątpić, że Jezus mógłby w ten sposób mówić do Gabrieli. Chyba że Gabriela nie bardzo zrozumiała przekaz Pana Jezusa, żeby mogła „przełożyć” to na zrozumiały język. Ciekawa jestem, jak Gabriela to zrozumiała „dla siebie”, czy dokładnie literalnie, czy też alegorycznie?

Przyjmuję, że zwrot „wejdź we Mnie”, nie może być literalnie przyjmowane, bo jak można wejść w drugą osobę, w tym wypadku w Osobę Boską? Zupełnie inaczej zwrot ten mi się kojarzy w naszej ludzkiej egzystencji, tj. w intymnych sytuacjach. Rozumienie tego zwrotu alegorycznie (tylko takie chyba jest możliwe) też nie przynosi mi rozwiązania, wytłumaczenia ani jakiejś konkretnej wskazówki.

I dalszy ciąg: „a ja cię poniosę”, to ewentualnie mogłabym przyjąć w przenośni, w ten sposób, że Jezus pomoże w trudnej ludzkiej egzystencji.

O „pożywaniu ciała” i „piciu krwi”

„Czy mogłabyś przypuścić, że wymyślę taki Sakrament jak Eucharystia – aby żyć wśród was i być pożywanym przez was?” A dalej: „[M]asz Moją miłość. Weź ją sobie. Pij. Spożywaj. A kiedy staniesz się jedno ze Mną, twoja siła będzie nadludzka”.

Najpierw o „pożywaniu ciała” i „piciu krwi”.

To zwyczajnie, po ludzku, jest nie do pojęcia, nie do pomyślenia. I nawet dopowiedzenie, że ciało pod postacią „chleba” czyli opłatka, a krew pod postacią wina – też niewiele wyjaśnia i nie przybliża nas ludzi do zrozumienia tego przesłania.

Często myślę, że powinno to być inaczej nazwane w przekazie, a czasem myślę, że nawet może jest to przekaz nieprawdziwy. Zastanawiam się, czy gdyby mówić np., że opłatek komunijny jest symbolem, jest przypomnieniem męki Chrystusa. Podobnie picie wina, że jest symbolem i przypomnieniem przelanej krwi Chrystusa na krzyżu, byłoby właściwsze?

Przypomnę, co jest napisane w Nowym Testamencie

Ewangelia św. Mateusza

A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”. [26, 26]

„Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: „Pijcie z niego wszyscy [26, 27], bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” [26, 28]

Ewangelia św. Marka

A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje»” [14, 22]. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy[14, 23]. I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana» [14, 24].

Ewangelia św. Łukasza«

Ewangelista, św. Łukasz był uczniem, bliskim przyjacielem św. Pawła oraz wiernie mu towarzyszył w jego wyprawach. Przypomnę, że św. Paweł uważany jest za twórcę Kościoła. Zob. ostatni rozdział w moim wpisie: Ufność do granic cudu, gdzie piszę o podejrzeniach w stosunku do wypowiedzi pisanej przez św. Piotra, jakoby to nie było jego autorstwa, tylko właśnie św. Łukasza, na prośbę św. Pawła. Dlatego zastanawiam się, czy tutaj też mogą pojawić się wątpliwości wobec fragmentu „to czyńcie na moją pamiątkę”. Jak można zauważyć fraza ta nie pojawia się u pozostałych Ewangelistów. I nie ma tu znaczenia, że Ewangelie są synoptyczne.

Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» [22, 19]. Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana» [22, 20].

Zwróciłam uwagę, że fragment „to czyńcie na moją pamiątkę” jest tylko u jednego z czterech Ewangelistów.

Ewangelia św. Jana

Apostoł Jan mówi o Eucharystii nieco inaczej i nie w kontekście Ostatniej Wieczerzy.

Przytoczę wypowiedzi Pana Jezusa w jego Ewangelii:

W Kafarnaum Jezus mówi:

„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata” (J 6, 51).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak mnie posłał żyjący Ojciec, a ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 53–58).

Dla Jana, Eucharystia prawdopodobnie ma mistyczne znaczenie, a nie dosłowne. Nie jestem pewna, czy dobrze to pojmuję, ale (w tej chwili) mogłabym to ująć w poniższy sposób.

Jezusowi nie chodziło dosłownie o Jego ciało i Jego krew, ale o wiarę w Niego, czyli tego, którego posłał z Nieba Jego Ojciec. Tym samym też wiara w Boga Ojca. Jeśli mówił „ciało” i „krew”, to nie miał na myśli w sensie dosłownym spożywanie Jego ciała czy picie Jego krwi. Chodziło o Jego Nauki oraz nowy porządek, który wprowadził. Ten nowy porządek, nowe zasady, reguły życia ludzkiego na ziemi były przesłaniem Jego Ojca dla ludzi, dla nas wszystkich. To tak, jakby nam powiedział, jak mamy żyć, żeby osiągnąć życie wieczne w Niebie, życie wspólne z Nim oraz z Bogiem Ojcem.

A wcześniej (też w Kafarnaum) mówił do ludu:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec” (J, 6, 26, 27). „Na tym polega dzieło Boga, abyście uwierzyli w tego, którego On posłał” (J, 6, 29).

Ludzie z tłumu nie mogli pojąć, o czym Jezus mówi; cały czas tkwili w doczesnej, ziemskiej scenerii. Chcieli znaków i rzeczywistego chleba. Rzecz się rozgrywa po tym, jak Jezus rozmnożył chleb i ryby, czym nakarmiono tłumy ludzi, którzy słuchali Jego Nauki. Jezus widział, że dla nich ważne jest ciało, o duszy zapominali, czyli mieli na myśli cały czas wyłącznie doczesne życie, a nie wieczne. Wspominali też Mojżesza i mannę na pustyni. Dlatego tłumaczył dalej:

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (J, 6, 32, 33). Zatem oni zapragnęli, aby Jezus dawał im zawsze ten chleb. A Jezus odpowiedział: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J, 6, 35).
„To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszą w dniu ostatecznym” (J, 6, 40).
Uwaga: Nie będę teraz tu informowała, że treść Biblii, Pisma Świętego, Nowego Testamentu i wszystkich Pism związanych z życiem Jezusa oraz cały przekaz biblijny nie musi być prawdziwym odzwierciedleniem tamtych wydarzeń. Nie brakuje egzegetów, którzy podważają wiele treści tam zawartych. 

Jestem w tej chwili przekonana, że ten, tak ważny element mszy i właściwie credo wiary chrześcijańskiej, zostało niewłaściwie zrozumiane i w sumie tak powierzchownie potraktowane. A być może sens tamtych wypowiedzi Pana Jezusa (zwłaszcza w Kafarnaum oraz podczas Ostatniej Wieczerzy) jest zupełnie inny (lub nieco inny), przy założeniu, że Jezus dokładnie w ten sposób się wyraził. 

Weź Moją miłość. Pij. Spożywaj

I końcówka: „Weź Moją miłość. Pij. Spożywaj. A kiedy staniesz się jedno ze Mną, twoja siła będzie nadludzka” jest dla mnie bardzo zaskakująca. Pić i spożywać miłość – nie wiem, jak to jest możliwe i o co tu chodzi?

Jeśli przyjąć to wyrażenie za prawdziwe, to słowa „weź Moją miłość” (tak mógłby powiedzieć też mężczyzna do kobiety) może trzeba by rozumieć „korzystaj z mojej miłości” lub „niech ta miłość towarzyszy ci każdego dnia”. Ale jak rozumieć dalszy ciąg wypowiedzi: „pij, spożywaj” tę miłość, którą weźmiesz ode mnie? Wysilam wyobraźnię, ale nie rozumiem, jak mogłabym to przyjąć? Ostatecznie jako jakąś gigantyczną przenośnię: czyli korzystaj z mojej miłości i nakarm nią swoją duszę. Niech ta miłość będzie pokarmem dla twojej duszy.

 „A kiedy staniesz się jedno ze Mną, twoja siła będzie nadludzka”

Czy człowiek może stać się jakąś jednością z Bogiem? Tu, w wymiarze ziemskim? A siła nadludzka, jak i czy w ogóle jest możliwa? Przecież nie chodzi tu o bycie jakimś „nadczłowiekiem”. To wszystko przekracza zdolność mojego rozumienia. Jednak, nie przeczę, że może tu być zawarta jakaś „prawda”, której ja nie rozumiem.

Zdanie to próbuję sobie wytłumaczyć tak, że coś takiego byłoby możliwe jedynie po śmierci. Czyli zjednoczenie duchowe. Może nawet nie mistyczne, lecz faktyczne…?

Ilustracje

Obrazek wyróżniający – posąg Atlasa, dźwigającego sklepienie niebieskie, źródło: Wikimedia Commons, autor: Luis Miguel Bugallo Sánchez

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *