Tyle tej nocy chcę napisać (BJ3)

Tyle tej nocy chcę napisać: księżyc I kwadra

Na zawsze razem(?)

Powiedziałaś:
– Myślałam sobie, czy na tym drugim świecie też się spotkamy; czy oboje trafimy do tego samego miejsca? Czy w ogóle ludzie spotykają tam swoich ziemskich znajomych?

Kochanie moje. Jeśli ten “drugi” świat ostateczny istnieje, to dla dwojga dobrych nie zabraknie w nim miejsca. Jeśli istnieje, to módl się dziewczyno do Boga, żeby to było możliwe. Żebyśmy się tam też odnaleźli. A wtedy ujmę mocno Twoją rękę i tak pójdziemy w nieśmiertelność, zawsze razem.

Tyle tej nocy chcę napisać: róża czerwona
Moje zielonookie kochanie…

A teraz, dla tej nieśmiertelności, aż po kres naszego pierwszego życia będę pisał dla Ciebie wiersze i książki i świat dowie się, że są Twoje.

I pomyśl, że ten nasz świat pierwszy może rozbłysnąć tak kochanym przez Ciebie słońcem, gdy dwa oddechy łączą się w jeden, dłoń splata z dłonią, oczy topią się w oczach, przyjaźń w przyjaźni, serce łączy się z sercem a krew łączy się z krwią, a usta szukają ust i mówią słowa jedyne, radosne, najgłośniejsze i najcichsze, żarliwe, szalone, bez tchu.

Cyrano de Bergerac istniał dla dwu słów, ale musiał umrzeć by kobieta pojęła, że te dwa słowa wypowiedziała za późno o jedną chwilę. A tą chwilą jest życie, moje zielonookie kochanie.

Tyle tej nocy chcę napisać,

ale jesteś tak mądra i wrażliwa, że boję się słów, które mogłyby Cię urazić.

Tyle tej nocy chcę napisać: Całuję twoje ręce
Całuję twoje ręce. Są jak dwa delikatne kwiaty

Całuję Twoje ręce. Przypatruję im się zawsze uważnie, choć tak mi brak odwagi, aby je całować i całować. Są przepiękne. Patrzałem na nie również tej ostatniej soboty, kiedy byliśmy tak krótko razem. Twoje dłonie, najdroższe kochanie, są jak dwa delikatne kwiaty. Całuję kwiaty.

I ten szalik, który sama zrobiłaś!

Ciągnę do końca korektę książki i mam z nią pewien problem, który muszę z Tobą omówić. Jestem zmęczony, a ty – daleko. Chciałbym teraz położyć głowę na Twoich piersiach i zasnąć. A zasnę sam, od tylu lat sam, że przestałem je liczyć, a Ty możesz powiedzieć:  on jest tylko mój. 

Moje kochanie 

(używam słów „moje kochanie” po raz pierwszy w życiu, odkąd poznałem Ciebie), powiedziałaś w sobotę, że nic nie trzyma Cię w tym mieście, że mogłabyś wyjechać w każdej chwili. Nie rób tego. Bez Ciebie cały świat mógłby się teraz wokół mnie zawalić. Chcę, żebyś o tym pamiętała. Kiedy tej deszczowej niedzieli byliśmy w parku, powiedziałaś, że gdy z tym szalonym światem coś się stanie, to i tak nas nie będzie ani razem, ani osobno. Ale ja – jeśli przetrwam – będę Cię szukał do końca swoich dni.

A teraz, moje Najpiękniejsze kochanie, wrócę do pracy. Ale wciąż myślę: co robisz, czyś smutna, spokojna, wesoła, jakie są Twoje myśli, których nikomu nie chcesz zwierzyć, kiedy kładziesz się spać i jakie masz sny. I czy myślisz o mnie. Godziny bez Ciebie, to miesiące. A czym są dni – nawet nie powiem.

Każdy Twój telefon to radość. A Twój ciepły głos, to zawsze nowy promyk słońca. I ten cudowny Twój, cichy śmiech. Kiedy Cię słyszę, widzę, jestem jeszcze silniejszy.

Dla Ivy

Kto nie kocha: gwiazda
Jesteś gwiazdą w moim mroku

Moje szczęście                                        

Nie wiesz o sobie samej
tej rzeczy najważniejszej,
że gwiazdą jesteś w moim mroku
jasności najpiękniejszej.

Nie wiesz o sobie samej
tej prawdy, moja miła,
że Twoja postać jasna
radości płomień zapaliła.

Radosna była moja miła,
lecz ja wiedziałem, świecie zły,
że był to tylko śmiech przez łzy.

                        *

Tyle tej nocy chcę napisać: Łąka pachnąca
Jej włosy pachną jak ta łąka…

Wiosna zbliżała się poszumnie,
dziewczyna idzie ku niej dumnie,
słońce świetliście ją ozłoci
a zieleń oczu cień otoczy:

patrzę, jej ręce, jak w obrazie
pędzel wielkiego mistrza kładzie,
są smukłe, piękne i subtelne,
kobiece, kruche, takie dzielne…

Jej stopy ziemi dotykają,
lecz ledwie ślady zostawiają.
Jej włosy pachną jak ta łąka,
którą widziałem kiedyś latem,
czekając długo, po co, za czym,
już wiem, bogowie mili moi,
czekałem na Nią…

Już nie boli,

nie czuje bólu serce moje,
kiedy ujrzałem dłonie Twoje,
kiedy spojrzałem w Twoje oczy
i urok ich mnie tak omroczył.

Pamiętasz? Byłem uśmiechnięty,
lecz w oczy Twe spojrzałem jak zaklęty.

Już jestem mocny,
ale czy
dziewczyno jasna
powiesz
„ty”?

                            *

Tele tej nocy chcę napisać: PióroNocy i dniu,
noce i dnie,
me pióro biegnie jak we śnie.
Czemu? To proste. Ta dziewczyna
wszystkie stronice rozpoczyna.

Gdy teraz ty i ja to jedno,
i to jest wszystkich rzeczy sedno.

*

Szedł do niej długo, całe życie,
aż pojawiła się o świcie,
tym świtem – nocy jedna była,
kiedy dziewczyna przemówiła.

 

On rzekł jej: przyjdź…
A Ona: „dobrze”…
Jak prosto. I jak szczodrze.

                    *

– Marzenie, sen, czy rzeczywistość? (mężczyzna)
– To naszych uczuć oczywistość (kobieta)
Twój Czarny Kruk

CK, Achatoja, 05.12.2017

Zobacz Wpisy w Kategorii: Blog: Jaskółka

About Achatoja

Kilka słów o autorze.

View all posts by Achatoja →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *