9 Lipca
Blog: 9 lipca

9 lipca. On i Ona. Czyli dwa światy

9 lipca jest datą. Jakże ważną datą w życiu dwojga ludzi. On i Ona. Wszyscy znają różnice między Nim a Nią, ale to są łatwo dostrzegalne różnice. Jednak bywają też odmienności bardziej ukryte lub te, o które sprzeczają się badacze rodzaju ludzkiego. Czy usposobienie, charakter, zachowanie kobiety i mężczyzny zasadniczo są odmienne, czy też nie? Ponadto, czy mózg ma płeć? Czy mózg kobiety można scharakteryzować jako inny, niż mózg mężczyzny? I ewentualnie na czym ta inność polega?

Największa zgodność panuje w kwestii siły i wydolności fizycznej obu płci. Ale i tu te parametry mogą być zamazane, jeśli porówna się dużą kobietę i drobnego mężczyznę.

A co do uczuć, wrażliwości, moralności toczą się burzliwe dyskusje zarówno w zaciszu domowym, jak i na otwartych forach. Podobnie jest (być może) z przeżywaniem, postrzeganiem i ogólnie, widzeniem świata oraz ludzi.

Ciekawe…

Wakacje

          *** 1 ***

ON

Wreszcie wakacje! Nie są dla mnie tak ekscytujące, jak dawniej, gdy już wiosną planowałem, co będę robił, dokąd się wybiorę i z kim. Lubiłem wyjeżdżać gdzieś w nieznane miejsca z przyjaciółmi, z rodziną, rzadziej z dziewczynami. Ale to się nieco skomplikowało.

Przyjaciele w większości mają swoje rodziny, a przynajmniej żony lub stałe partnerki i spotkania z nimi wyglądają już nieco inaczej. Również brat i siostra oraz kuzyn – towarzysze z dzieciństwa i wczesnej młodości – mają swoich małżonków. Spędzam zatem więcej czasu z ojcem, z czego on jest bardzo zadowolony, chociaż trochę zaniepokojony.

Wciąż mnie pyta o dziewczyny. Cieszy się, gdy opowiadam mu cokolwiek o moim życiu intymnym. Ostatnio więcej rozmawiam o tym z nim, niż z bratem czy przyjaciółmi. Zresztą zawsze z Marcelem zwierzaliśmy się ojcu, a on najczęściej doskonale nas rozumiał i radził, ale i upominał oraz krytykował. Od zawsze uważałem go za mojego największego przyjaciela.

Właściwie wszyscy Wagnerowie byliśmy ze sobą bardzo zaprzyjaźnieni. To młodsze pokolenie i to starsze. I z tego czerpaliśmy naszą siłę. Przebywaliśmy z sobą sporo czasu i dużo o sobie wiedzieliśmy.

To zabawne, ale gdy my młodzi pojawialiśmy się z przyjaciółmi na jakimś męskim spotkaniu lub dyskotece, to mówili: Wagnerowie przyjechali. A Wagnerów było tylko trzech: brat Marcel, kuzyn Maurycy – który wychowywał się z nami, więc był jak brat – no i ja.

Egzaminy mam już załatwione.

Zaliczenie z konwersatorium zrobiłem wcześniej – takie są wymagania, a jeśli chodzi o fakultet dałem studentom do wyboru: egzamin ustny lub napisanie krótkiej kilkustronicowej pracy. Większość zdecydowała się na egzamin ustny; nie miałem wątpliwości, że dziewczyny liczyły na jakieś względy, na osobisty kontakt ze mną.

A studentów zgłosiło się bardzo dużo, co też nie było dla mnie zaskoczeniem. Ale już na pierwszym wykładzie wyprowadziłem ich z błędu. Zapowiedziałem duże wymagania i brak pobłażliwości. Dzięki temu towarzystwo nieco zeszczuplało, ale i tak miałem sporo słuchaczy; fakultety wydziałowe cieszyły się zawsze większym powodzeniem, niż instytutowe. Większość studentów zdała, zostało może kilka osób na poprawkę, ale to po wakacjach. Podobnie było z egzaminami z przedmiotu obligatoryjnego. Większość mam już z głowy, kilkunastu studentów zostało, z których część nie zdała, część się wcale nie zgłosiła. Może zrezygnowali?

       *** 1 ***

ONA

Co za dzień! Niby ładny, może nawet bardzo. Cieplutko i słońce świeci. Cóż – wakacje. Nie dla wszystkich jednak.

Nie żal mi, że nie leniuchuję gdzieś w kurorcie; nie wiem, czy lubiłabym atmosferę kurortu. Wszędzie pełno ludzi, panie wciąż się przebierają, chcą ładnie wyglądać – to musi być ogromnie męczące. No i trzeba mieć dużą walizkę modnych strojów. Panowie oglądają się za paniami, a one robią miny, uśmiechają się… Wszyscy podrywają wszystkich, kompletny zawrót głowy.

Widziałam na kilku filmach, jak wyglądają wakacje w ładnym kurorcie – nie podobały mi się. Chociaż nieraz słyszałam, jak dziewczyny sobie opowiadały, że było cudownie! Że wróciły zrelaksowane i pełne wrażeń.

Gospodarze znów się kłócą i to od samego rana. Ona ma rację, ale dlaczego tą swoją gadaniną musiała mnie obudzić?

Gospodarz to wałkoń, całymi godzinami tylko leży, czyta gazetę i ogląda telewizję. Myśli, że gdy jest na emeryturze, to już nic nie musi robić, bo się napracował. Jego żona też trochę pracowała zawodowo, no i przecież prowadziła dom, ale gospodarz wciąż jej wypomina, że to on utrzymywał dom i syna.

Syn rzadko ich odwiedza, nie znosi ich kłótni i zdaje się jego żona nie bardzo zgadza się z teściami. Gospodyni jest w sumie przyjemna, chyba nawet mnie lubi. Najbardziej podoba jej się to, że nie sprowadzam chłopaków, że wcześnie chodzę spać i jestem grzeczna – chwaliła mnie do sąsiadów. No i te nieduże pieniądze, które jej wpadną za wynajem, traktuje jak swój osobisty dochód. Bo to ona pierze mi pościel, ręczniki i robi większe sprzątanie.

Ten okropny gospodarz, „stary dziad” – jak nazywa go żona – wiecznie zerka na mnie, próbuje mnie czasami słownie zaczepiać, zaprasza na telewizję. To wyraźnie nie podoba się gospodyni, ale pretensje adresuje do męża, nie do mnie, jak to już gdzie indziej mi się zdarzało. Ciekawe jak długo tak będzie. Może w końcu się zdenerwuje i na mnie, chociaż ona widzi, że ja konsekwentnie odmawiam wszelkich rozmów i bliższego poznania, o co on zabiega. Słyszałam, jak kiedyś go wyzywała:

Ty stary dziadu, ty wstydu nie masz! Zaczepiasz taką młodziutką dziewczynę! Co ty sobie myślisz, że ona taka śliczna dziewczyna spojrzy na ciebie? Ty zbereźniku!

A on jej rzucał:

Ty czarownico, ciesz się, że się z tobą ożeniłem! Już dawno powinienem cię zostawić!

Achatoja, 8.11.2021

Kilka słów o autorze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.